Nie mury

Wielki Wtorek przynosi nam niezwykle bolesne słowa Jezusa: jeden z Dwunastu zdradzi Go, Piotr się Go zaprze. Apostołom nie mieści się to w głowach. To niemożliwe! Niewyobrażalne. Przecież wszyscy się tu zgromadzili wokół Jezusa. Jest im dobrze. Inni odeszli, opuścili Go, ale oni zostali. Wspólnota ma się dobrze.

A jednak Jezus już teraz widzi i zapowiada tragedię, którą śmiało można by określić upadkiem Kościoła – zanim jeszcze się narodził. Przerażająca tragedia. Dramat, który na większą skalę i na mniejszą – prywatną, osobistą – będzie nie raz powracał. Jak wobec upadku człowieka, jego wiarołomstwa, hipokryzji, bestialstwa nie stracić wiary? Był tak blisko Boga. Co pozostało?

A jednak… Gdy ludzkie fundamenty upadają, dopiero okazuje się, na jakim (jedynym!) fundamencie się opiera Kościół. Przez ludzką słabość przebłyska Boża moc – miłość, która zbawia, przebacza, nawraca, przywraca życie. „Zburzcie tę świątynię…”


Po wieczornych, upiornych zdjęciach płonącej Notre Dame, dziś nad ranem pojawiło się inne – niezwykle mocne zdjęcie. Oczom pierwszych reporterów, którym pozwolono sfotografować wnętrze świątyni, ukazał się błyszczący, złoty krzyż, ołtarz a po prawej stronie, przy filarze, rzeźba Dziewicy – najprawdopodobniej nietknięte.

To prawda, że zniszczenia są kolosalne. Ogień strawił większość dachu i praktycznie całą zabytkową drewnianą więźbę, w tym tę najstarszą XIII-wieczną. Zawalona iglica (de facto, dobudowana w XIX wieku przez Viollet-le-Duca) zrobiła wyrwę w sklepieniu, którego główna struktura jednak się zachowała. Choć ogień fizycznie nie strawił słynnych rozet, biorąc pod uwagę temperaturę, trudno zachować optymizm, co do ich stanu. Podobnie z organami, które będą wymagać co najmniej poważnego remontu. Choć udało się ewakuować relikwie, zbiory skarbca i część wyposażenia (Najświętszy Sakrament wyniósł kapelan strażaków, specjalnie szkolony na taką ewentualność), wiele zabytków, w tym XVII-wieczny płótna zostały w środku.

Wiele przepadło bezpowrotnie, ale katedra zostanie odbudowana. Wczoraj wieczorem uruchomiono zbiórkę publiczną i, biorąc pod uwagę pierwsze, spontaniczne reakcje, wydaje się, że niezależnie od ogromu kosztów pieniądze się znajdą. Czas również. Katedrę de facto budowano przez stulecia i nie jeden raz przechodziła przez fazy upadku i odnowy.

Jednak nie o kwestiach technicznych chciałem pisać. Gdyby wartość katedry ograniczała się do (niezaprzeczalnego!) dziedzictwa artystycznego, kulturalnego i historycznego, mielibyśmy wszystkie powody do rozpaczy. Gdyby była tylko atrakcją turystyczną (najbardziej odwiedzany zabytek Francji!), średniowiecznym Disneylandem, landmarkiem do kolekcji selfie, obchodzilibyśmy dziś medialną żałobę, dopisywali pośpiesznie świecką symbolikę, przyjmowali wyrazy solidarności i czynili te wszystkie hieratyczne gesty w mediach społecznościowych, w których zdążyliśmy się już nieźle wytresować.

Ale przecież nie to było istotą katedry Najświętszej Marii Panny.


Kościół to nie mury – choćby najpiękniejsze. W goryczy Wielkiego Wtorku, Jezus odziera nas z tych i innych pozorów, które zbyt pośpiesznie zdarza nam się uznać za istotę. Mury nie są istotne. Istotny nie jest x i y. To wszystko może runąć. Wtedy odsłoni się prawdziwa istota – Chrystus, w którym Bóg umiłował do końca. Krzyż. Ołtarz. I wierna Matka przy boku.

(fot. PHILIPPE WOJAZER / POOL / AFP)

 

3 uwagi do wpisu “Nie mury

    1. Jeśli się choć jedna osoba nawróci, choć jeden człowiek zastanowi nad swoim życiem, choć jeden zostanie w głębi duszy przekonany o tym, że Kościół to nie mury, że sama Katedra byłaby bez Bożej Obecności w istocie bezwartościową kupą gruzu – to za dar pożaru należy Panu Bogu serdecznie podziękować! We wczorajszych telewizyjnych komentarzach pojawiały się po tysiąc razy słowa „zabytek, ikona Paryża, muzeum itp.” – NIKT się nie zająknął nt. tego, że to Kościół i że to znak dla naszej wiary, i że bramy piekielne Kościoła nie przemogą… Że substancję materialną można zawsze odbudować, ale że to z duchową mamy o wiele większy kłopot. To nie „koniec świata” jak wieszczą niektórzy. To tylko wezwanie do pewnego przewartościowania. Do ustawienia wszystkiego w perspektywie nie tylko Wielkiego Piątku ale i Niedzieli Zmartwychwstania.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s