Ani-ani

Jedną z pierwszych zasad do natychmiastowego zastosowania w zgłębianiu teologii, jaką jeszcze przed obłóczynami wpoił nam ojciec Jacek Salij, było to, żeby wystrzegać się fałszywych alternatyw. Podstawową figurą katolickiej teologii jest „i… – i…”. Herezje i błędy pojawiają się, gdy dajemy się pośpiesznie zwieść jednemu biegunowi pozornej sprzeczności. A zatem Kościół – i święty, i grzeszny; Chrystus – i Bóg, i człowiek. I łaska, i natura. I… tak dalej.

Zasada ojca Jacka ma zastosowanie daleko wykraczające poza dziedzinę teologii. W gruncie rzeczy jest rozwinięciem znanej z arystotelesowskiej etyki zasady złotego środka – jako miary roztropności.

Niby wszystko jasne, a tymczasem w naszych zwariowanych czasach coraz częściej jak dzieci pozwalamy się za nos wodzić różnej maści piewcom jednej strony. I w życiu społecznym, i duchowym. Rysuje się przed nami dwie skrajności i każe wybierać: między dżumą i cholerą. Ponieważ żadna z nich nie ma w sobie nic urokliwego, dawno już porzucano taktykę przyciągania. Jej miejsca zajęło wzbudzanie odrazy. „Ucieknij od niego, by wpaść w moje sidła”. W ten sposób wybór na dobrą sprawę znika. Staje się nie-wyborem. Niczego pozytywnie nie wybieram. Wybieram nie-wybieranie. Realny przedmiot mojej decyzji nie jest „mój”. Tracę autentyczność.

Oczywiście scenariusz nie musi być aż tak dramatyczny. Czasem dostaniemy coś pozytywnego – dla zachęty. Nie zmienia to faktu, że u źródeł mojej decyzji wciąż tkwi (fałszywe) założenie, że prezentowane mi opcje są jedyne i całkowicie rozłączne.

Od dłuższego czasu po głowie chodzi mi kilka bardzo konkretnych przejawów tego zwodzenia skrajnościami. Część z nich to różne mechanizmy manipulacji. Inne: pewne scenariusze, które niby dobrze rozpoznajemy, ale poczucie, że jesteśmy w tym samotni, odbiera siły do dalszego działania. W końcu jest wiele (może i większość) tematów, które na razie potrafię sformułować jedynie w formie pytania. Nimi też chciałbym się z Wami podzielić. Wspólnie zadane pytanie daje szansę na odpowiedź.

Nawiązując prowokacyjnie do zasady ojca Jacka, nazywam ten cykl wpisów: Ani-ani. Przeciw fałszywym skrajnościom. Taki mój mały manifest na szalone czasy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s