Co się zmieniło

Musiało silniej szarpnąć wagonem. Albo akurat skończyłem czytać rozdział. Możliwe też, że po kilku godzinach podróży miałem dość lektury i potrzebowałem choć kilkunastominutowego z nią rozwodu, by z nową ciekawością zagłębić się w kolejne rozważania autora. Grunt jednak, że bezwiednie podniosłem twarz i spojrzałem w okno pociągu dokładnie w momencie, gdy mijaliśmy wyburzany budynek.

Bliskość dewastowanego kikuta bloku i naoczność brutalnych uderzeń kuli, których z takiej odległości jeszcze nigdy nie widziałem, wstrząsnęły mną. Ruiny dawno już zniknęły z oczu, a ja wciąż o nich myślałem. Co to był za dom? Tyle razy tędy przejeżdżałem, że na pewno nieraz go widziałem. Próbowałem przywołać w pamięci jego kształty, kolor, elementy dekoracyjne, wyobrazić sobie jego niegdysiejszych mieszkańców. Czy kiedy ostatni raz go mijałem, jeszcze go zajmowali? Czy może od miesięcy, a nawet lat stał opustoszały, tracąc kolejne warstwy tynku, jak liniejący stary pies?

Niewiele udało mi się z tych rozważań zrekonstruować. Ale książki już nie wziąłem do ręki. Wpatrywałem się chciwie w mijany krajobraz. Wjeżdżaliśmy już do trzeciej strefy stolicy. Zaraz mignie stadion Saint-Denis, oplotą nas wjazdówki autostrad spływających do obwodnicy. Skręt torów, które mnożą się w oczach – koleje północne i wschodnie, dalekobieżne i regionalne przeplatają się w drodze do serca kraju. Chłonę te widoki. Chłonę Paryż. I zapominam już o spóźnionym samolocie, o kolejkach, czekających mnie akrobacjach w metrze z walizkami i wieczorze, który jeszcze długi i intensywny przede mną. Znika paryska irytacja. Jej miejsce zajmuje bezinteresowne smakowanie przybysza.

Przez kolejne dni wraca do mnie ten zapomniany budynek w stadium rozkładu. Ciekawe, czy dziś coś jeszcze z niego zostało. Nie mam jednak tyle determinacji w sobie, żeby wsiąść do kolejki i sprawdzić. Myślę za to o tych wszystkich mniejszych i większych zmianach, które w zaganianiu zbyt łatwo przeoczyć.

Co się zmieniło?

  • Po miesiącach remontu oddano z powrotem do użytku stację 4. linii metra Saint-Sulpice oraz o wiele bardziej strategiczną dla mnie Glacière szóstki. Różnic nie widać, ale ogromne tablice informacyjne zapewniają, że prace były dogłębne i zabezpieczyły funkcjonowanie metra na kolejne lata. Zamknięto natomiast Réaumur-Sébastopol na czwórce – wygodną stację przesiadkową, na szczęście nie moją.
  • Spłonęła popularna smażalnia belgijskich frytek w dzielnicy łacińskiej. W ciągu dnia ustawiała się przed nią kolejka studentów, wieczorami – goście anglosaskiego pubu (właściciel nie utożsamia się z żadną konkretną nacją – chce łączyć wszystkich paryskich anglofonów), który już jakiś czas temu zrezygnował z prowadzenia kuchni, zachęcając klientów do przynoszenia dań z pobliskich barów. Podobno za jakiś czas ziemniaczany feniks podniesie się z popiołów. Do tego czasu trzeba przeprosić się z naleśnikami lub zaprzyjaźnić z Wietnamczykiem.
  • Zamknięte również kino w naszej dzielnicy. Otwarcie po remoncie przewidziano na lipiec przyszłego roku. Dziś w jego miejscu straszy ogromna dziura między kamienicami. Ignoruję pytanie o jego dotychczasowy stan techniczny i bezpieczeństwo, skoro rekonstrukcja wymagała całkowitej dekonstrukcji.
  • Znajomy z widzenia odźwierny Sacré-Coeur od kilku miesięcy nieobecny. Nikt tak jak on nie potrafi zadbać o porządek w bazylice i poskromić rozwydrzonych turystów. Czyżby przeszedł na emeryturę? A może miał wypadek? Choruje…? Szkoda, gdyby spotkało go coś złego. Szkoda, gdyby już nie wrócił.
  • Moim skautom w ostatniej chwili goszcząca nas szkoła wypowiedziała umowę, pod wątpliwej jakości pretekstami. Czeka nas poukładanie się na nowo w innej siedzibie. Odeszła większość drużynowych, z którymi zdążyliśmy się już zgrać i na których zawsze mogliśmy liczyć. Nowa kadra, budowanie nowych relacji, od nowa precyzowanie podstawowych zasad. To część przygody!
  • Kilku znajomych księży w sposób mniej lub bardziej nagły zmieniło parafie. Ruch między Polską a Paryżem nabrał natężenia.
  • Drzewa na bulwarze Arago wyłysiały i zrudziały.

To zaledwie kilka przypadkowo dobranych pozycji z mojej listy Paryża w jesiennym stadium. Wiele też się jednak nie zmieniło:

  • Autobusy wciąż nie trzymają się rozkładu (ale pocieszam się, bo z zaufanego źródła wiem, że w Rzymie jest z nimi jeszcze gorzej).
  • Ojciec Henry-Dominique codziennie po czwartej zagląda na podwieczorek, obładowany stosem starogreckich tomiszczy, z uporem godnym najszczytniejszych celów kontynuując prace badawcze w 97. roku życia.
  • Ojciec Daniel jak zwykle wyjątkowo cierpi i choruje. Jest przy tym niesamowicie sympatyczny i życzliwy dla każdego. Podejrzewam, że gdyby któregoś dnia wyzdrowiał, umarłby z rozpaczy. O czym by cały dzień każdemu opowiadał? A tak, póki ma na co się skarżyć – szczęśliwy.
  • Łazienki klasztorne wciąż straszą. Afrykańscy goście z paryskimi architektami zgodnie potwierdzają, że tak zapuszczonych sanitariatów nigdzie nie widzieli i proszą o możliwość zrobienia zdjęć na pamiątkę, bo nikt im nie uwierzy. Ostatnio wprawdzie pojawił się pomysł nakręcenia w nich filmu grozy, który może wreszcie zmusiłby kompetentne władze do rozpoczęcia koniecznego od co najmniej 30 lat remontu. Zaproponowałem zagrać ofiarę potwora z muszli klozetowej. Boję się jednak, że za mojej bytności cienia robotnika nawet nie zobaczę, nie wspominając już o upragnionym efekcie końcowym.
  • Na niedzielnym klasztornym aperitifie wciąż te same osoby, które od 30 lat (zbieżność z kryzysem toaletowym przypadkowa?) skutecznie własną piersią bronią wstępu nowym wiernym.
  • W autobusach i na ulicach dominuje czerń i szarość. Co bardziej odważni dorzucą kratę lub grochy (oczywiście w tej samej tonacji).

A zatem ze spokojnym sercem, które gwarantuje odpowiednia proporcja zmiany i stałości mogę zaczynać kolejny, czwarty sezon paryskiego wędrowania.

Jedna uwaga do wpisu “Co się zmieniło

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s