Vézelay

Vézelay to oczywiście spektakularnie położona na wzgórzu bazylika Marii Magdaleny – dziś pod opieką wspólnot jerozolimskich, otoczona kamiennymi domkami – na szlaku do Santiago de Compostela. Zakaz wjazdu samochodów pozwolił zachować oryginalny charakter średniowiecznego miasta pielgrzymiego, choć dziś na pierwszy plan wysuwają się galerie lokalnych artystów, sklepy z produktami regionalnymi, restauracje, gospody i pensjonaty.

O Vézelay chciałbym natomiast opowiedzieć zupełnie inną historię, o której być może nie wyczytacie w kolorowych przewodnikach. Otóż w 1946 roku, w 800. rocznicę ogłoszenia krucjaty przez Bernarda z Clairvaux, do Vézelay wyruszyła zgoła inna krucjata. Rok po zakończeniu drogiej wojny światowej, przez ziemie naznaczone świeżymy ranami nienawiści i przemocy przeszły grupy niosące 14 krzyży symbolizujących stacje drogi krzyżowej – z Belgii, Wielkiej Brytanii, Włoch, Szwajcarii, Luksemburga i różnych regionów Francji. Krucjata Pokoju miała być znakiem przebaczenia między narodami po okropieństwa bratobójczej wojny. Znakiem wiary i nadziei, że to pojednanie, dziś jeszcze trudne, nie jest niemożliwe i z Bożą pomocą się dokona.

Zabrakło jednak bardzo ważnego uczestnika – Niemców. Być może nawet powojenni marzyciele nie mieli w sobie tyle odwagi. Tymczasem w pobliżu Vézelay znajdował się obóz jeniecki. Więźniowie, dowiedziawszy się o inicjatywie, sami zbudowali swój krzyż i poprosili o możliwość uczestnictwa w pielgrzymce. I, o dziwo, dostali zgodę. W ten sposób w bazylice stanęło 15 krzyży – znak męki i Zmartwychwstania Jezusa. Rok po zakończeniu najokrutniejszej wojny w historii naszego kontynentu. Stoją tu do dziś.

Siedzę w bazylice Marii Magdaleny, tej która ukochała, bo wiele jej przebaczono, i wzdycham na nasze niespokojne i zapatrzone w zło i winę czasy. Możemy uśmiechnąć się krzywo na pięknoduchostwo pokolenia ocalonych z wojny. Jednak czy nie powinniśmy się bardziej bić w piersi? Po takiej traumie potrafili wykonać gest zaufania, wiary w moc przebaczenia i zmartwychwstania! Czy pielęgnowanie uraz, antagonizmów, uprzedzeń i złości nie jest w tej perspektywie wyznanie anty-chrześcijaństwa? Że pierwsze słowo należy się złu. Że zmartwychwstanie Jezusa nie ma żadnej wartości – jest bezskuteczne. Że jedyne prawo to prawo zemsty i krwawej odpłaty? Oj, Mario Magdaleno – wstawiaj się za nami głupimi!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s