Gilda

Na koniec bardzo bogatego sezonu koncertowo-operowego trafiła się jeszcze perełka w postaci Rigoletta w paryskiej Bastille. Na mojej tegorocznej liście polowań na tanie bilety znalazło się sporo spektakli, z których ostatecznie zrezygnowałem. Rigoletta tam nie było, ale niesamowicie się cieszę, że mimo wszystko się wybrałem.

Najpierw słów kilka o inscenizacji. Paryż przyzwyczaił mnie do nowoczesnych, choć raczej spokojnych interpretacji klasyki. Przy dużych środkach finansowych czasem może mierzić oszczędna i toporna estetyka, zdarzają się jednak udane połączenia wizji reżysera, z oddaniem sprawiedliwości autorowi i zachowaniem standardów piękna, które tchnie z muzyki, a niekoniecznie cieszy oczy.

Spektakl niemieckiego reżysera, Clausa Gutha zaliczam do tej samej kategorii inteligentnych odczytań, co Opowieści Hoffmanna Roberta Carsena, o których pisałem na jesieni. Pomysły niby nie nowe. Wszystko już gdzieś widziałem. Połączenie jednak się broni. Cała scena zamknięta jest w gigantycznym kartonowym pudle o rozsuwanych i składanych ścianach. Tytułowemu bohaterowi towarzyszy alter ego, niemy aktor umalowany na klauna, w znoszonym płaszczu kloszarda. Ściska w dłoniach karton, z którego wyciąga kolejne rekwizyty zapowiadające tragiczne wydarzenia.

Mamy zatem historię odtwarzaną w pamięci przegranego starca. Reżyser operuje skromną scenografią, której towarzyszą stylizowane na stare filmy projekcje multimedialne. Na szczęście, wbrew pokusie wielu współczesnych realizatorów, nie zdominowały spektaklu. Są tylko oszczędnie używanym narzędziem, wzmacniającym warstwę symboliczną opery. Drugim elementem jest wprowadzenie (równie oszczędne) trzech baletnic, które odgrywają rolę duchów/wspomnień małej Gildy, córki bohatera. Oba zabiegi zdradzają intencję reżysera – Rigoletto to nie tyle opowieść o zemście i karze, co o ojcostwie. Spektakl można by równie dobrze zatytułować: Gilda.

Jeśli tak ustawić akcenty, pytanie o odtwórczynię głównej bohaterki staje się kluczowe. W ostatniej chwili, w dwóch ostatnich spektaklach rolę tę przejęła młodziutka (rocznik 1983) Amerykanka o kubańskich korzeniach, Lisette Oropesa. Znana dobrze z transmisji z Metropolitan Opera zaśpiewała swoją partię z niezwykłą świeżością. To chyba najlepsze słowo. Z początku brakowało mi trochę głębi głosu choćby Diany Damrau, ale szybko doceniłem walory tej interpretacji. Jej Gilda jest niezwykle młoda, żywiołowa, niewinna. Na codzień Oropesa promuje zdrowy styl odżywiania i biega maratony, co wciąż jeszcze może zaskakiwać u śpiewaczki operowej, ale z pewnością pomogło w pogodzeniu wymagań głosowych z dynamiczną choreografią.

Serbski baryton, Željko Lučić wystąpił w swojej popisowej, tytułowej partii. Technicznie świetny, w wywiadach podkreśla psychologiczną stronę odtwarzanej postaci. Również dla niego to przede wszystkim opowieść o ojcostwie. Szpetny i mszczący się na całym świecie błazen jest jednocześnie kochającym ojcem. Za wszelką cenę chce chronić córkę, również wbrew jej samej. Jej śmierć na końcu, w skutek jego własnej intrygi, stanowi dla niego największy możliwy cios. W obecnej inscenizacji, reżyser karze mu przeżywać tę śmierć wciąż na nowo.

W roli księcia Mantui błyskotliwie wystąpił włoski tenor Vittorio Grigolo. Dotychczas mnie drażnił – tutaj pozytywnie zaskoczył. Mimo fatalnej Magdaleny, której głos zepsuł niestety długo wyczekiwany kwartet z 3. aktu, reszta obsady zachowała wyrównany poziom. Chór i orkiestra nie bez powodu otrzymały też ogromne brawa. Obroniła się nawet jedna z największych bzdur operowych – zasztyletowana Gilda śpiewająca w worku pożegnalną arię. W interpretacji, w której wspomnienia przeplatają się z rzeczywistością, przegrany błazen trzyma jedynie poplamioną krwią suknię, natomiast „wizja” Gildy, jak wcześniej jej młodsze, baletowe wcielenia, przechodzi przez scenę niczym zjawa, nawiedzająca w nieskończoność ojca.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s