Meduza

Pamiętam, jak kiedyś w czasach licealnych, prawdopodobnie w czasie prób do jakiegoś spektaklu, woziłem tramwajami starą lampę stojącą. Sam fakt wożenia lampy w środku dnia, zatłoczoną komunikacją miejską sprawił mi dziką radość. (Efekt zapewne byłby podobny i w nocy, skoro i tak nie miałbym do czego podpiąć wtyczki.) Próbowałem przy tej okazji całej palety min i postaw – od szaleństwa po zblazowanie, jakby wożenie lamp tramwajami było najzwyczajniejszą w życiu czynnością – czerpiąc przyjemność z podglądania reakcji współpasażerów. Z porównywalnymi reakcjami miałem do czynienia tylko raz, już w Paryżu, kiedy z przyjaciółmi i ich kilkumiesięcznym synkiem przemieszczaliśmy się metrem. Tutaj ważna uwaga kulturowa: w paryskim metrze się nie uśmiechasz, nie zagadujesz innych, dobrze widziane jest pretensjonalne znudzenie rzeczywistością. Wystarczyła jednak pomoc Maćka, żeby ofutrzone, przepoważne paryżanki z 8. dzielnicy zaczęły stroić do niego iście witkacowskie miny. Radości mieliśmy co nie miara!

Dzisiaj miałem okazję po raz trzeci wziąć udział w improwizowanym eksperymencie z nie-codzienności. A wszystko za przyczyną wentylatora, który po trzech godzinach poszukiwań udało mi się wreszcie znaleźć na drugim końcu miasta. Od tygodnia Paryż zdycha z upałów, a ostatnie trzy dni (i niestety noce) z temperaturami sięgającymi 37°C dają się szczególnie we znaki. Tym bardziej, że poza tramwajami (i tak jeżdżą po obrzeżach miasta) i niektórymi liniami metra (nie w mojej dzielnicy), transport publiczny nie jest klimatyzowany. W efekcie jest jeszcze cieplej niż na zewnątrz. Na pocieszenie miejsce reklam zastąpiły ulotki o tym, jak przeżyć kanikuły. Mimo wszystko cieszy, że Francuzi to jednak wciąż naród, który podchodzi do życia w sposób oświecony, z książką pod pachą. Niestety zabrakło ostatniego punktu: Nie korzystaj z publicznego transportu.

Skutkiem zaistniałej sytuacji, w ciągu dwóch dni wyczerpały się miejskie zapasy wentylatorów w sklepach. (Najbliższa dostawa: za dwa tygodnie). Dziś, jeśli nie wiesz, w którym dziale je znaleźć, wystarczy poszukać pustego regału: to tam. Trzy godziny spędziłem na poszukiwaniach. Szlak zawiódł mnie do nowej dzielnicy mieszkalno-biurowej wokół Biblioteki Narodowej. Architektura bardzo interesująca, co tylko potęgowało dysonans egzystencjalny – warunki atmosferyczne odpowiadały bowiem bardziej wycieczce na Pustynię Judzką 6 lat temu, w połowie sierpnia, ewentualne moje zeszłoroczne piekielne godziny na mesecie. A tutaj nie skały i bezdroża, ale wieżowce.

W końcu znalazłem. Bez przekonania zacząłem studiować opis na pudełku, który nic szczególnego nie mówiły O wiele częściej musimy się mierzyć z koszmarem porównywania 15 produktów, których jedyną widoczną różnicą jest cena. Teraz wyboru nie było, co wcale z niego nie zwalniało. Po paru minutach przyłączył się do mnie ochroniarz i zaczął zadawać pytania o wentylator. Na tym poziomie przestałem już śledzić granicę normy i absurdu. W końcu przekonał mnie, że przekonałem go, że mu się podoba. Pożyczyłem od niego pasję do wentylatora, której mi wyraźnie brakowało, i udałem się w pokręconą podróż powrotną.

W metrze oczy wszystkie zwrócone były na moje pudełko. Jedni tylko patrzyli. Inni pytali, gdzie je zdobyłem, i z zazdrością kiwali głową. Po mojej zuchwałej eskapadzie i triumfalnym powrocie czułem się jak Perseusz. Głowa Meduzy na siedzeniu paryskiego metra nie zrobiła chyba na nikim większego wrażenia!

Meduza szumi mi za plecami. Nie jestem do końca pewien, czy jestem zadowolony z jej pracy, ale ponoć białe szumy pomagają zasnąć, więc może chociaż na tyle się przyda. Taki jakiś surrealistyczny początek tego lata. Dobrych (wcześniej czy później) wakacji!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s