Siódme

Ostatnie słowo należy do Jezusa. Tradycyjna pobożność wyłowiła i pielęgnowała siedem ostatnich słów. Głoszono o nich kazania, medytowano je, na ich podstawie powstały też perły nowożytnej muzyki (by wymienić tylko te najbardziej znane: Schutza, Haydna i Pergolesiego).

Ostatnie słowo, które wypowiada Jezus, przekracza jednak wszelki wyraz ludzkiego języka – którym tak pięknie potrafimy się bawić i manipulować. Ostatnie słowo Jezusa to Jego wyznanie miłości. Wyraz całkowitego zaufania Ojcu jako człowiek z jednej strony i objawienie bezbronnego zaufania Boga ludziom – z drugiej. Powierza się Ojcu i raniącym Go ludziom. I w ten sposób powierza nas Bogu.

Nie ma silniejszego słowa. Nie ma mocniejszego gestu, czynu. „Wykonało się”. I nic już do tego dodać ani nie trzeba, ani nie należy. Dlatego po Słowie następuje już tylko milczenie. Dzisiejsza liturgia ma w sobie coś z „celebrowania” ciszy. (Oby…)

Cisza piątkowego wieczora i soboty prosi o moją ciszę. Nauczyliśmy się absolutyzować milczenie Boga wobec naszych małych i większych cierpień. Również w kapłańskiej bezradności. Czy nie potrzebujemy raczej ciszy, by usłyszeć tę odpowiedź, która już została wypowiedziana? Cóż można by jeszcze dodać?

Wszystko już spełnione.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s