Piąte: ŻAL

Prędzej czy później, częściej lub rzadziej nawiedza każdego. To może być przypadkowo spotkany w autobusie ojciec z dzieckiem. Mężczyzna, który za magicznym machnięciem złotą kartą wyprzedza cię o lata świetlne czekania w bramce na lotnisku, między jednym salonikiem VIP a drugim – zmęczony koniecznością kolejnego lotu w klasie biznesowej. Albo ta para z drinkami w ręku na balkonie, która mignęła w oknach wieczornego metra. Rodzina przyjaciół, sąsiad z drugiej strony ulicy, bohater filmu przypadkowo załadowanego w internecie.

Czasem wystarczy jeden sen. Tak realistyczny, że po przebudzeniu długimi godzinami do świtu zastanawiasz się, gdzie spotkałeś pozostałych bohaterów. Sen, spotkanie, myśl zabłąkana, które uświadamiają ci, że mogłeś przeżyć zupełnie inne życie. Że być może gdzieś na świecie chodzą ominięci jego bohaterowie. Że w innej wersji siebie samego mógłbyś nie tylko być szczęśliwy, ale i cieszyć się błogosławieństwem Boga. Wszak pełnienie Jego woli nie polega na grze w Mastermind. Odgadniesz – wygrywasz, spudłujesz – …

Dla każdego to będzie co innego. Żona, dzieci, pieniądze, kariera, swoboda, własne cztery kąty, wyśniona podróż w dalekie kraje. Coś tak niepozornego, że najbardziej twojego. Zapewne w jakimś stopniu mieszanka ich wszystkich. Może niekoniecznie w tym samym czasie. Może przez niespełnienia przejść należy, jak przez kolejne pory życia.

I nie chodzi tutaj wcale o to, by zacząć kalkulować: co zyskałeś, że tyle tracisz. Ani czekać na pochwały wymuskanych parafianek z nikomu niepotrzebnym bukietem w jednej ręce, a szarlotkę w drugiej. Zapewne w najbliższy czwartek tu i ówdzie ciszę ogrójca zagłuszą na chwile mniej lub bardziej rozbudowane „akademie”.

Wydaje mi się bowiem, że jeśli jesteś świadomy samego siebie, to prędzej niż później dojdziesz do tego, że tego żalu nic do końca nie uciszy. Że będziesz go nosił w sobie. I obyś (znowuż) prędzej niż później zobaczył, że nie jesteś w tym wyjątkowy. Że ten żal należy do bagażu człowieka. Nie daj Boże, byś go negował, uciekał od niego, absolutyzował lub ubóstwił.

Nie jest najważniejszym elementem twojego życia. Ale jest. Po prostu jest. I tyle.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s