Drugie: POWOLI

Jeśli jest coś, co sprawia mi więcej problemów od przymusowej ciszy, jest tym niechciana powolność. NIgdy nie znosiłem wakacji na plaży. Wcale nie z powodu gorąca, jazgoczącej pary z sąsiedniego parawanu czy piasku, który zawsze wszędzie właził, ale właśnie za to nic-nie-robienie. Co innego góry. Owszem, miło było się wyłożyć na hali, ale tylko po solidnym wysiłku, a i wtedy po paru minutach niecierpliwie zerkałem na zegarek. Życie jest od tego, żeby coś się działo, żeby się ruszało. Taki skończony ja, a taki bezkres wciąż czeka nieodkryty.

Chodzę zatem szybko, żeby coś jeszcze zobaczyć. Połykam książki i kumuluję, do granic niemożliwości, obowiązki w kalendarzu. Gdy przez niedopatrzenie, pozostałbym z jednym tylko zajęciem, zaraz dobierałbym trzy kolejne, by czuć na sobie presję, nieubłaganie kurczącej się chwili.

Zachłanność nie potrzebuje wcale ogromnej fortuny. Zachłannie mogę wypożyczać książki, spacerować, rozmawiać, pisać, słuchać muzyki. Przyzwyczaiłem się traktować niektóre z tych zachłanności jako cnoty: pracowitości, dyspozycyjności, erudycji.

Każdy ma inny charakter. Pociągają nas przeciwne skrajności, gdzie indziej więc szukać trzeba złotego środka. W moim przypadku coraz silniej ostatnio myślę nad ćwiczeniami ze zwalniania. By nie stało się tak, że będąc wszędzie, wszędzie będę nieobecny.

Mam szczerą nadzieję, że dotychczas udało mi się w tej gonitwie nie zgubić drugiego człowieka. Nie pozwolić mu wymknąć się przez palce. Zapomnieć o zegarku. Być z nim. Raczej zawalić wszystko inne, ale „zmarnować” z nim czas. Jednak wraz z tempem, niebezpieczeństwo tego wciąż rośnie. I mnie przeraża. Dlatego staram się w tym Wielkim Poście, wbrew sobie, zwolnić. Zrezygnować również z tego, co dobre. Efekty? Jak na razie niespecjalne. Przynajmniej nie grozi mi pycha pouczania innych.

Co jakiś czas różne gremia nagradzają wybitnych proboszczów czy duszpasterzy. Lista osiągnięć i inicjatyw coraz dłuższa i dłuższa. Tymczasem, jedynym adekwatnym kryterium byłoby dla mnie to, czy ten człowiek znalazł czas, by tak po prostu wypić z parafianami herbatę, wysłuchać totalnie niezrozumiałej historii trzylatka znajomych, by po prostu z nimi być. Choćby z tego powodu odbył się jeden festyn parafialny mniej, a posadzka w kruchcie – wciąż niewylana. Tego oczywiście nie da się nijak zmierzyć, więc nici z mojego konkursu. A znałem i takich duszpasterzy…

2 uwagi do wpisu “Drugie: POWOLI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s