Buttes-Chaumont

Nie wiem, czy w jakiś sposób na Was w tym tygodniu telepatycznie nie wpłynąłem, ale bardzo liczyłem na to, że wybierzecie właśnie Buttes-Chaumont – mój ulubiony paryski park. Odkryłem go jakieś 6 lat temu, kiedy jeszcze nawet mi się nie śniło, że zamieszkam w Paryżu. Przez niecałe dwa tygodnie uczestniczyłem w międzynarodowym projekcie francuskich braci studentów. W Aumont-Aubrac (Masyw Centralny) przyjmowaliśmy pielgrzymów podążających francuską częścią szlaku do Santiago de Compostela (tak, wówczas też mi się nie śniło, że nie będę mógł sobie wyobrazić bez niego wakacji). Potem miałem jeszcze na 2 dni zatrzymać się w Paryżu, czekając na samolot. Któregoś dnia wpadłem na pomysł, jak tu upiec dwie pieczenie na jednym rożnie. Otóż, zawsze trudno było mi znaleźć jakiś sposób na spontaniczne rozpoczęcie niezobowiązującej rozmowy z pielgrzymami. Wymyśliłem, że będę pytał Paryżan (było ich całkiem sporo), do jakiego miejsca spoza turystycznego kanonu, zaprowadziliby mnie. Po chwili, gdy rozmowa zaiskrzyła, wyciągałem z kieszeni składany plan miasta (co musiało wywoływać nie lada zdumienie – przyznaję, w tym punkcie konwersacja nieodwołalnie traciła pozór spontaniczności…) i rysowałem kolejny krzyżyk.

DSC_3117.JPG

Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Po tygodniu miałem całą listę nieznanych miejsc godnych polecenia. Wszystkich nie udało mi się odwiedzić w dwa dni. Ale był wśród nich właśnie park Buttes-Chaumont. Oczarował mnie wtedy i pod jego urokiem jestem do dziś. Mógłbym przesiadywać tam całymi dniami. Nic jednak z tego! Znajduje się po drugiej stronie miasta… choć może lepiej byłoby napisać: po drugiej stronie miejskiej sieci komunikacyjnej. Teoretycznie bowiem nie jest tak daleko. Jednak ze względu na skomplikowany system przesiadek (trzeba zaliczyć od 3 do 4 linii metra), droga w jedną stronę trwa godzinę. Nie jest to więc miejsce, gdzie można by od tak wyskoczyć w wiosenno-letnie popołudnie. A do tego wprost został stworzony. Zaletą tego położenia jest to, że rzeczywiście niemal nie można tu spotkać turystów. Dzięki temu w parku się czyta, piknikuje, spaceruje, bawi ze znajomymi, ale nie zwiedza i nie fotografuje.

DSC_3116.JPG

Przejdźmy jednak to paru informacji historycznych. Park jest interesujący nie bez powodu. Jego powstanie zawdzięczamy cesarzowi Napoleonowi III i jego wiernemu merowi Paryża, baronowi Haussmanowi. Jak już kiedyś wspominałem, jego reforma miejska obejmowała nie tylko wyznaczanie szerokich arterii, ujednolicenie architektoniczne miasta czy budowę ścieków, ale również stworzenie przestrzeni zielonych. Już wtedy dostrzegano zgubny dla człowieka wpływ miasta – maszyny do mieszkania i produkcji przemysłowej. Jeśli dobrobyt mieszkańców był niewystarczającym powodem, na pewno do szybszego działania przyczyniła się planowana na 1867 rok wystawa światowa. Paryż, konkurujący z Londynem w niejednej dziedzinie, chciał się pokazać z jak najlepszej strony. A że tereny parkowe nie były jego mocnym punktem, musiał nadgonić lewostronnego kuzyna. Stąd decyzja o przeorganizowaniu ogrodów Monceau jako parku publicznego oraz założenie na terenach dawnych kamieniołomów dwóch nowych parków: na południu – Montsouris, a na północy – Buttes-Chaumont.

55871-1
1865 rok, prace przy tworzeniu parku Buttes-Chaumont © Charles Marville / BHVP / Roger-Viollet

Butte znaczy tyle co wzgórze. Chaumont natomiast pochodzi od mont chauve, czyli łysej góry. Jak na razie nie dotarłem do informacji o galijskich czarownicach i sabatach. I bez tego miejsce nie cieszyło się dobrą sławą. W średniowieczu zaledwie kilkaset metrów od dzisiejszego parku znajdowała się niesławna szubienica Montfaucon. Natomiast w marcu 1814 wzgórze stanowiło scenerię dotkliwej (i ostatecznej) porażki gwardii narodowej z wojskami koalicji prusko-austracko-rosyjskiej.

Czterdzieści lat później, opuszczone dawne kamieniołomy gipsowe stanowiły schronienie bandytów i wszelkiej maści wyrzutków społecznych. Nawet siły porządku publicznego nie śmiały tam się zapuszczać – a pamiętajmy, że do reformy granic miasta, to były jego bezpośrednie przedmieścia. Jak się okazuje, paryskie przedmieścia sprawiały problemy nie od wczoraj. I do ich wywołania wystarczało samych czystej krwi Francuzów.

DSC_3121.JPG

Widzimy teraz, że projekt Napoleona-Haussemana, miał wymiar nie tylko zdrowotny, nie tylko estetyczny, ale i społeczny. A jest to też ta epoka, kiedy Buttes-Chaumont zostaje włączone w obręb miasta. Ze względu na szkody górnicze oraz strukturę geologiczną terenu odpadały wszelkie projekty budowlane. Nadawał się za to świetnie do fantastycznego, romantycznego parku. Do pracy przystąpił sprawdzony duet: inżynier Jean-Charles Alphand i ogrodnik Jean-Pierre Barillet. Trzeba było nawieść gigantyczne ilości ziemi, aby zadrzewić podziurawione ostre zbocza dawnego kamieniołomu. Do tego należało połączyć rurami i przepompować wodę z pobliskiego kanału św. Marcina, która poza sztucznym jeziorem zaopatrywać miała 32-metrowy wodospad. Wśród pozostałych atrakcji należy wymienić sztuczną grotę oraz szpiczastą wyspę, niczym z Indochin, na którą prowadzą imponujące mosty – w tym jeden o niesławnej nazwie mostu samobójców.

DSC_3122.JPG

Inwestycję, podkreślmy to w 2016 roku, udało się skończyć na czas. Uroczyste otwarcie nastąpiło po trzech latach budowy, w 1867 roku. Po 150 latach park nie przestaje zachwycać i przyciągać Paryżan. W ciepłe dni nie ma co liczyć na kawałek miejsca na trawie. A ja bezustannie do niego tęsknię. Może właśnie za tę okazję do tęsknoty najbardziej go lubię?

2 uwagi do wpisu “Buttes-Chaumont

  1. Witam ,
    Bardzo mnie cieszy , że park Buttes -Chaumont położony w XX arrondisement jest coraz bardziej doceniany. Odkryłam go, gdy byłam po raz pierwszy w Paryżu w 1995r. Zachwycił od razu. Mam nawet zdjęcie na tym „słynnym mostku”. Dziękując za tak fantastyczny i szczegółowy opis (z uwzględnieniem historii projektu i budowli), czekam na następne perełki.
    Moim ulubionym miejscem w centrum Paryża był Parc Royal , o którym nawet wielu rodowitych paryżan niestety nie wiedziało, że istnieje 🙂
    Jeszcze raz dziękując za TAKI blog , pozdrawiam serdecznie z Warszawy.
    PS. Mnie również nie śniło się, że przez kilka lat będzie mi dane mieszkać w Paryżu.
    Dzięki temu blogowi , oddycham ” moim” Paryżem
    Beata

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s