Gros-Caillou

Choć spacerując między (z reguły modernistycznymi) budynkami Quartier Gros-Caillou, trudno by się tego domyślić, ta uboższa kuzynka Faubourg Saint-Germain jest tak wiejska, jak mało które miejsce w Paryżu. Żeby to jednak odkryć, trzeba zagłębić się w etymologię i historię jej ulic.

Pierwsza z nich, rue de Grenelle odwołuje się do dawnej nazwy dzielnicy, którą w XVII wieku znano jako równinę Grenelle. Z kolei Grenelle należałoby przetłumaczyć jako zdrobnienie od garenne – ostoi dzikich królików. Ostójka owa otoczona była polami uprawnymi, łąkami, winnicami i warzywnikami, należącymi do pobliskich opactw: św. Germana i św. Genowefy. Dwa wieki wcześniej, rue de Grenelle nosiła zupełnie inną, choć wciąż zwierzęcą nazwę: Wielka Krowia Droga. Cóż za zrządzenie losu, że ewolucja Paryża przebiegła w taki, a nie inny sposób! Pomyślcie tylko, co by było, gdyby największą ulicą handlową miasta nie były Pola Elizejskie, ale właśnie Grand Chemin des Vaches. Dla polskiego ucha brzmiałoby to nie mniej dostojnie: grą sz’mę de wasz. („Po południu wybieram się zobaczyć futra na grą sz’mę de wasz„, „Spotkałam ją z nowym kochankiem w kawiarni na grą sz’mę de wasz„, „Muszę mieć tę kolię, którą widziałam na wystawie na grą sz’mę de wasz„…) Zresztą, dzisiejszą ulicą św. Dominika również nie przechadzali się studenci na roraty, ale wesołe jałówki. Nawet rue de l’Université nie miała nic wspólnego z wyższym stopniem spekulacji – chodziło o uniwersytecki folwark.

Podobnie nazwa dzielnicy, Wielki Kamyk odwołuje się do jej wiejskiej historii. Chodziło po prostu o kamień graniczny, oddzielający ziemie należące do folwarków dwóch opactw. Dziś już go nie ma. W 1738 roku na jego miejscu wzniesiono kościół parafialny pod wezwaniem świętego Piotra. Ktoś rzeczywiście miał niezłe poczucie humoru: Saint-Pierre-du-Gros-Caillou to w etymologicznym przekładzie na polski Święty Skała od Wielkiego Kamyka.

Rozwój dzielnicy datuje się na czasy Ludwika XIV, który postanowił wybudować poza aktualnymi granicami miasta szpital dla inwalidów wojennych (na nasze warunki to byłoby raczej połączenie szpitala, przytułku, hospicjum i domu wariatów). Chciał, aby ci, którzy przelali krew za Francję, nie zostali przez nią zapomniani, ale mogli chorować i umierać w godnych warunkach. Monumentalny projekt architektoniczny wymagał zastępów murarzy i rzemieślników, którzy zaczęli zaludniać dawne folwarki. Z czasem dołączyły do nich praczki, zaopatrujące kolosalny szpital w czystą bieliznę.

Gros-Caillou jest wciśnięta w klin między Szpitalem Inwalidów a Polami Marsowymi, należącymi do szkoły wojskowej. To strategiczne, choć niełatwe, położenie dawało mieszkańcom pewne korzyści. W 1786 roku zainstalowano tu działającą do 1858 roku pompę parową, dostarczającą czystej wody obu instytucjom oraz dzielnicy Faubourg Saint-Germain. Z kolei w 1810 roku otwarto tu manufakturę tytoniową. Rue Jean-Nicot ochrzczono na cześć francuskiego lekarza i dyplomaty, który w 1560 roku przywiózł z Lizbony pudełko tytoniu, którym miał wyleczyć Katarzynę Medycejską z migren. Nie do końca wiadomo, czy to był jedyny powód, dla którego z chęcią ją zażywała, w każdym razie lekarz na tyle zachwalał zbawienne skutki nikotyny, że odziedziczyła po nim nazwę.

A dzielnica jest świetnym schronem dla wielbicieli architektury modernistycznej, między turystycznymi Polami Marsowymi a Szpitalem Inwalidów.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s