Place des Vosges

To jeden z najbardziej eleganckich placów Paryża. Odwiedzany zarówno przez turystów, jak i Paryżan (jedno z niewielu miejsc, gdzie te dwie grupy się spotykają). Dla tych pierwszych to świetne tło do zdjęć, których pozazdroszczą im znajomi, oraz muzeum Wiktora Hugo. Ci drudzy, w cieplejsze dni pokryją każdy wolny skrawek trawy – to doskonałe miejsce na piknik. Aż trudno uwierzyć, że u jego początków stała wielka tragedia królewska

Musimy cofnąć się do roku 1559, kiedy to podpisano traktat pokojowy między Francją a Hiszpanią, kończący wojnę włoską, a de facto stawiający kres całej serii konfliktów między koronami. Jego gwarancją była kolejna seria – tym razem małżeństw dynastycznych, wśród nich samego Filipa II z córką Henryka II, Elżbietą de Valois. Czternastoletnia królewna była wprawdzie początkowo obiecana synowi hiszpańskiego króla, Carlosowi, ostatecznie jednak została jego macochą. Wątek ten przeszło 200 lat później posłużył za kanwę dramatu Schillera, na którym kolejne sto lat później Giuseppe Verdi oparł jedną ze swoich najlepszych oper. Jak to z romantykami bywa, opisana historia została mocno podkolorowana. W rzeczywistości konflikt Carlosa z Filipem miał w sobie więcej z polityki niż rywalizacji miłosnej. Jednak to Schiller, a nie historia zadecydował o tym, jaki obraz Filipa II przetrwał do naszych czasów. Swoją drogą, bez tej czarnej legendy nie mielibyśmy genialnej opery i choćby takiej przeszywającej dreszczami sceny z Wielkim Inkwizytorem (ten kontrabas!).

Wróćmy jednak z Hiszpanii do Paryża, gdzie miały miejsce nie mniej tragiczne wydarzenia. Z okazji królewskich zaślubin, 30 czerwca tegoż roku Henryk II zorganizował wielkie świętowanie, w ramach którego odbywały się towarzyskie pojedynki. Żelazna królowa, Katarzyna Medycejska ten jeden raz poważnie się przestraszyła. Już wiele lat wcześnie astrologowie ostrzegali, że jej mąż zginie w pojedynku. Na nic się zdały prośby i groźby. Król zdecydował się wziąć udział osobiście. Pierwszy pojedynek skończył się – nic się nie stało. Podobnie drugi. Ale jak wiadomo, do trzech razy sztuka. Pech chciał, że kapitan gwardii szkockiej, Gabriel de Montgomery przez przypadek podważył hełm króla i zranił go poważnie w oko. Mimo starań najlepszych ówczesnych lekarzy, po 10 dniach agonii Henryk II skonał w pałacu Tournelles.

Trzy lata później Katarzyna Medycejska kazała zburzyć przeklęty pałac (to się nazywa królewski gest). Na jego miejscu przez następne kilka dziesięcioleci odbywały się targi koni. Aż zainteresował się nim Henryk IV. Król, który zasługuje na niejeden wpis blogowy, wpisał się w dzieje Paryża jako jeden z pierwszych reformatorów przestrzeni miejskiej. Dzieła wprawdzie nie ukończył, ale pozostawił po sobie kilka ważnych budynków i rozwiązań architektonicznych, które inspirowały wielu i przetrwały do naszych czasów.

IMG_0192.JPG

Jednym z nich jest właśnie dzisiejszy Place des Vosges. Możemy na jego przykładzie zaobserwować esencję tego, co określa się jako styl Henryka IV. A zatem dwupiętrowe domy z podwójnymi mansardami, z charakterystycznej czerwonej cegły poprzedzielanej kamieniem. Do tego podcienia na parterze. Król bowiem, jako miłośnik polowań i wszelkiej aktywności na świeżym powietrzu, chciał stworzyć dla mieszkańców miasta idealne warunki do spacerów – a więc nie w błocie, bez strachu, że można po głowie dostać w najlepszym wypadku pomyjami, i to zarówno przy piekącym słońcu, jak w czasie ulewy. To jedyny taki plac, który powstał w całości i nie został później przebudowany.

17455-10
© LAPI / Roger-Viollet

Według królewskich planów, plac miał być głównym punktem nowego Paryża. Odchodzące od niego ulice miały nosić nazwy francuskich prowincji. Rzeczywiście kilka ulic 3 dzielnicy ma takie nazwy, ale projekt nie został nigdy sfinalizowany. Sam monarcha nie doczekał nawet otwarcia placu Francji – został zamordowany w 1610 roku. Inauguracji dokonała w 1612 roku wdowa, Maria Medycejska, przy okazji zaręczyn syna, Ludwika XIII z hiszpańską infantką Anną Austriaczką (niech nie zwiedzie nikogo Austria – chodzi o dynastię Habsburgów, którą ze względu na pochodzenie popularnie w Hiszpanii nazywano casa de Austria).

vosges1
„Roman des chevaliers de la gloire”, wielka karuzela (spektakl na koniach) na Place Royale 5-7 kwietnia 1612 roku z okazji ślubu Ludwika XIII i Anny Austriaczki; Anonim, © Musée Carnavalet, Roger-Viollet

Tak więc można powiedzieć, że historia zatoczyła koło. Dwa wesela i zdecydowanie więcej niż jeden pogrzeb. Ale to jeszcze nie koniec. Nie doszliśmy bowiem do tego, jak plac z francuskiego, a później królewskiego przyjął imię Wogezów. Jeśli nie wiecie, skąd się coś we Francji wzięło, na pewno chodzi o Rewolucję. Oczywistą jej konsekwencją było zniesienie wszystkiego, co odwoływałoby się do ancien régime. Posąg Ludwika XIII obalono dość łatwo, ale co zrobić z nazwą? Cóż, nie trudno domyślić się, że nikt nie lubił płacić podatków na króla, ale bardzo szybko okazało się, że na nowe rewolucyjne władze też nikt za bardzo nie chciał płacić. A tu wydatki ogromne, bo trwa wojna. Dlatego ogłoszono konkurs. Który departament będzie najbardziej skuteczny w ich ściąganiu do 20 germinala roku 8-ego, ten otrzyma patronat nad najbardziej prestiżowym placem stolicy. W ten sposób zwyciężyły Wogezy.

2872-4
© Roger-Viollet

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s