Pocztówka z wakacji (9) – Peñíscola

Nazwa tej urokliwej miejscowości pochodzi najprawdopodobniej od walenckiego „półwyspu”. Rzeczywiście jeszcze do niedawna przy przypływach położone na skalistym wzgórzu stare miasto było odcięte od lądu. Ten strategiczny punkt zasiedlono już w czasach prehistorycznych. O miejscowości wspominali Grecy, a potem Rzymianie. Urodził się w niej Król-Wilk, jak chrześcijanie nazywali potężnego emira Muhamada ibn Mardanisa (XII w.), w oryginale: أبو عبد الله محمد بن سعد بن محمد بن أحمد بن مردنيش الجذامي. Sto lat później na mocy paktu przeszła w ręce aragońskiego króla Jakuba I Zdobywcy. Koniec XIII wieku to czas templariuszy, którzy wznieśli istniejący do dziś zamek.

Jednak swoje pięć minut Peñíscola otrzymała dopiero na początku XV wieku, w czasie Wielkiej Schizmy Zachodniej, choć niestety poza Hiszpanią niewielu kojarzy ją z tym wydarzeniem. Otóż to właśnie tutaj po detronizacji przez sobór pizański schronił się awinioński papież Benedykt XIII. Co ciekawe nie uznał on również późniejszej decyzji soboru w Konstancji, zdejmującego z urzędu wszystkich trzech papieży (dwaj pozostali ostatecznie poddali się decyzji soboru). Mimo topniejącego poparcia królestw hiszpańskich oraz Szkocji do śmierci nie zrzekł się władzy. Co więcej, również wtedy, pomimo formalnego końca schizmy, de facto Peñíscola wciąż w niej trwała. Poplecznicy papieża Luny (jak go tu nazywają) wybrali następcę, Klemensa VIII. Ten zrzekł się tytułu dopiero w 1429 roku.

Dziś to bardzo urokliwe miasteczko, o charakterystycznych białych domach z niebieskimi obwódkami. Nie bez powodu upodobali je sobie twórcy filmowi (ostatnio wystąpiło w Grze o tron). A ja miałem okazję je odwiedzić w czasie fiesty. Nie mogłaby się odbyć bez byków – tym razem jednak nie była to ani korrida, ani encierro, tylko las capeas – na arenę wpuszczano młode byki, zaś młodzi mężczyźni prowokowali je i uciekali przed nimi. Przy okazji zorganizowano konkurs na najlepszego byka. Taka impreza jest normalnie szansą dla wstępnej wycena byka, który w przyszłości zostanie sprzedany na korridę. Inną lokalną atrakcją, charakterystyczną dla regionu walenckiego, była wieczorna parada Moros y Cristianos na pamiątkę rekonkwisty. Niestety tej ostatniej nie udało mi się już uwiecznić. Ale myślę, że i bez niej nie sposób nie dać się oczarować miasteczku.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s