Cmentarz Picpus

Historia posesji przy ulicy Picpus 35 ma w sobie coś i romantycznego, i pobożnego, tragicznego i ironicznego. Na początek musimy cofnąć się do roku 1640, kiedy do tej zakonnej dzielnicy sprowadziły się siostry od Matki Bożej od zwycięstwa pod Lepanto. (Tak, istniało takie zgromadzenie!) Zakonnice, zgodnie z regułą, co roku uroczyście świętowały zwycięstwo Ligi Świętej. Aż do rewolucji francuskiej, kiedy wypędzono je, a własność skonfiskowano. Tyle wątku pobożnego.

Przechodzimy do rozdziału ironicznego. I tu na scenie pojawia się niejaki Antoine Riédain, jedna z tych powracających wciąż nieodłącznych figur wszelkich rewolucji i wojen, który skorzystał z okazji i zrobił niezły interes, kupując świetnie położoną posiadłość. Szczególnym jej walorem był dawny ogród klasztorny, który można było podnająć i zbudować lecznicę. Tak sobie przynajmniej imć Riédain roił w październiku 1792, kiedy wydawało się, że właśnie zrobił interes życia. Jednak łaska ludu-pana na pstrym koniu jeździ. Nastał czas Robespierre’a. 14 czerwca 1794 roku na pobliskim Place de Nation wzniesiono gilotynę, która przez kolejne siedem tygodni nie odpoczywała. Potrzeba było coś zrobić z ciałami. Dawny ogród klasztorny spodobał się nie tylko przedsiębiorczemu Francuzowi. Nie pomagały jego protesty, a potem skargi sąsiadów. Ogród zarekwirowano, wykopano dwie wielkie fosy, do który codziennie zwożono dziesiątki ciał.

Zostawiamy wątek ironiczny, bo już w zasadzie doszliśmy do części tragicznej. Od 14 czerwca do 27 lipca zamordowano 1306 osób. Wśród nich 16 karmelitanek z Compiègne (beatyfikowanych w 1906 roku), przedstawicieli arystokracji, wrogów Robespierre’a, w tym poetę André de Chéniera… Wczytanie się w listę ofiar pozwala zweryfikować mit o rewolucyjnej walce klas. W tym gronie, owszem, znajdziemy 108 duchownych, 23 zakonnice, 159 arystokratów, 136 urzędników i 178 żołnierzy, ale większość, tj. 702 ofiary, pochodziła z ludu.

W końcu wątek romantyczny. Po upadku Robespierre’a, już za Dyrektoriatu do Paryża powróciła księżniczka Amelia de Hohenzollern, w poszukiwaniu miejsca pochówku swojego brata, księcia de Salm-Kyrburg. Wykupiła teren, na którym znajdowały się zbiorowe mogiły i założyła cmentarz. Z czasem z emigracji powracali kolejni członkowie rodzin pozostałych arystokratów. W 1803 roku założyli stowarzyszenie, które wykupiło przylegający teren ogrodu i w 1805 otworzyło drugą część cmentarza dla rodzin zamordowanych, które chciały być pochowane razem z bliskimi. W ten sposób znalazł się tu grób generała La Fayette’a (wśród ofiar byli krewni jego żony). Do dzisiaj jest to jedyny prywatny cmentarz w Paryżu.

Na koniec jeszcze parę słów o wspomnianych karmelitankach. Są bohaterkami opery Dialogi karmelitanek Poulenca na podstawie dramatu Bernanosa. To jedna z moich ulubionych oper, choć, ostrzegam, że trudna w odbiorze. Brak tu wpadających w ucho arii czy schematów rodem z, nomen omen, oper mydlanych. Bardzo na serio i całkiem wiarygodnie opowiada o powołaniu zakonnym, ciemnościach duchowych, a w końcu o strachu przed męczeństwem. W dobry sposób prowokuje. Szkoda, że jest ta rzadko wystawiana. Kończy się (zgodnie z historią) przejmującą sceną, kiedy kolejne siostry giną pod gilotyną, śpiewając Salve Regina. Ostatnia, dla której „zabrakło” już słów, zmienia melodię – już nie błaga, ale dośpiewuje hymn uwielbienia. Poniżej ów finał w mojej ulubionej inscenizacji. Zwróćcie uwagę, w jaki kształt układają się na koniec ciała zakonnic.

I jeszcze na koniec słowa innej pieśni, którą jedna z sióstr ułożyła w więzieniu, zmieniając słowa Marsylianki:

Z radością złóżmy serca nasze,
Bo nadszedł chwały naszej dzień.
Obcym niech będzie cień słabości.
Zbroczony krwawo wzniesion miecz
Zbroczony krwawo wzniesion miecz
Gotujmy się więc na zwycięstwo
Wodzem nam Bóg, co poniósł śmierć ;
Niech każdy kroczy, zdobywając ;
Biegnij wraz, do chwały leć wraz!

Wzniećmy nasz żar
Własnością Boga my.
I wzwyż, i wzwyż
Gdzie nasza kaźń,
A tam zwycięży Bóg.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s