#Camino 18: Klaryski po raz drugi

To co dobre warto powtarzać. Na camino wprawdzie pierwszeństwo przed zachciankami ma droga, ale nieraz przyzwala na nie. Po blisko czterdziestu kilometrach marszu czuję się całkowicie usprawiedliwiony do spełnienia jednej z nich i zatrzymuję się na nocleg w Medina de Rioseco w klasztorze sióstr klarysek.

W domku pielgrzyma, na kuchennym stole czeka już na mnie ciasto i miska ogórków. W wymarłym o tej porze mieście nie dostanę niczego innego do zjedzenia, ale poczęstunek od sióstr całkowicie zaspokoi moje potrzeby.

Kiedy wezmę prysznic, upiorę ubrania i wyrównam temperaturę ciała do przyzwoitych rejestrów, odważam się rzucić wyzwanie palącym promieniom i wyruszam na spokojny spacer malowniczymi uliczkami starówki – na szczęście w cieniu. Moją uwagę zwraca rzeźba krokodyla przytwierdzona do ściany jednego z budynków. Wiąże się z legendą o pochodzeniu krokodylej skóry z miejscowej katedry. Zwierzę miało jakimiś nieznanym kanałami dopłynąć tu z Nilu i pożerać w nocy budowniczych świątyni, aż nie przyszedł miejscowy Szewczyk Dratewka, by raz na zawsze skończyć z tą murarską dietą.

Wieczorem odmawiam z siostrami nieszpory i odprawiam mszę z wigilii Wniebowzięcia Marii Panny. Nieszpory okazują się, jeśli można tak powiedzieć, zwodnicze. Bo mniszki każdy wers psalmu śpiewają na inną melodię. Choć psalmy nie są długie i tak trzeba przyznać, że siostrom inwencji nie brakuje. Ponieważ kantorka śpiewa raczej basem niż sopranem, ma to dodatkowe walory tonacyjne.

Po takim doświadczeniu msza przebiega już w o wiele spokojniejszych warunkach, tak że prawie bym nie zauważył, że to pierwszy raz, kiedy głoszę kazanie w języku Cervantesa (a przynajmniej w czymś, co ma pretensje go przypominać). Najwyraźniej muzyczne ekstrawagancje sprzyjają modlitwie wstawienniczej za kaznodziejów. Polecam moim braciom do wypróbowania – choć zastrzegam, że może to działać jedynie w przypadku hiszpańskich klarysek.

Jeszcze chwila wspólnej modlitwy w ciszy, uściski, pożegnania i wyprzedzam do łóżka słońca. Niech sobie jeszcze świeci. Dla mnie dzień już zakończony. Spotkamy się jutro. Oby na przyjacielskiej stopie!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s