Po końcu świata

Po ostatnich dwóch recenzjach książkowych można odnieść wrażenie (wprost przeciwne do zamierzonego), że czytać nie warto, skoro kolejne francuskie sławy literackie wcale takie wspaniałe nie są. Po pierwsze zatem, jak zwykle zapraszam najpierw do osobistej lektury, żeby samemu sobie wyrobić o nich zdanie. Po drugie, dziś proponuję książkę, którą nie potrafię przestać się zachwycać. Jeśli więc zabłąkał się tu jakiś wydawca: proszę poważnie przemyśleć jej przetłumaczenie na polski. Myślę, że warto!

Jean Rolin jest autorem sprawdzonym. Rocznik 1949, praca dziennikarza, doświadczenia życiowe… chyba to wszystko, czego zabrakło „młody zdolnym”, a do tego pokora, decydują o sukcesie najnowszej książki, Les événements (Wydarzenia). Akcja powieści dzieje się w bliżej nieokreślonej przyszłości. Narrator przemierza ogarniętą wojną domową Francję, z Paryża do Marsylii.

Nie wiemy, co się stało. Co jakiś czas narrator przywołuje jakieś oczywiste dla wszystkich „wydarzenia”. Nie wiemy też do końca, kto z kim walczy. Są różnej maści partyzanci (ultraprawicowi, ultralewicowi i islamiści), są chyba jakieś oficjalne władze, są różne korpusy pokojowe, ale za dobrze nawet nie wiadomo, po czyjej stronie jest przewaga, a co dopiero pytać, kto jest „ten dobry”.

Wydarzenia to klasyczna powieść drogi. Ma się wrażenie, że autor rzeczywiście w trakcie pisanie przejeżdżał dokładnie tę trasę i reportersko ją opisywał, nakładając na rzeczywistość fikcję zniszczeń wojennych. Nie bez znaczenia jest to, że w latach 90-tych jako korespondent relacjonował przebieg wojny na Bałkanach. Tutaj połączył w jedno dwie rzeczywistości. Czy wojna i zniszczenie naprawdę jest czymś z innego świata, u nas zupełnie nieprawdopodobnym?

Autor celowo unika wszelkich aktualnych odniesień politycznych. (Rzeczywistość zemściła się za to na nim, bo powieść ukazała się 1 stycznia 2015, na kilka dni przed pierwszym zamachem, w redakcji Charlie Hebdo, jednak w odróżnieniu od powieści Houellebecqua, nie komentowano jej w tym kontekście.) Nie chodzi mu o wieszczenie apokalipsy. Chce pokazać coś o wiele bardziej uniwersalnego: każdy z nas może stać się katem, każdy z nas może mieć kata w swojej rodzinie, wśród swoich znajomych. Na jakie kompromisy zdecyduję się, by przetrwać?

Już po przeczytaniu książki moją uwagę zwrócił ciekawy wątek filozoficzny. Przede wszystkim z powieści niczego nie dowiemy się o głównym bohaterze: jak się nazywa, kim jest, co robił, co myśli. Nie ma zdania na żaden temat. Owszem, potrafi demaskować zakłamanie i  zbrodnie u innych (kochamy go za tę ironię), jednak brak mu tożsamości etycznej. Wszystkie wyższe funkcje człowieka zostały poddane instynktowi przetrwania. Od strony formalnej to człowiek pozbawiony właściwości – Nikt. Jest naczyniem, przez które przelewają się wydarzenia. Jak w filozofii procesu, to im przysługuje byt w sensie podstawowym. Ludzie i rzeczy są tylko ich punktową konkretyzacją. Czy zagłada świata jest przyczyną, czy skutkiem dekonstrukcji podmiotowości? Wydaje się, że raczej to drugie. A jeśli tak, to metafizyka nabiera znaczenia etyki.

Szczęśliwie jak na razie wojna jest dla nas wciąż jeszcze nie-u-nas. Kwestia podmiotowości i odpowiedzialności jest jednak zawsze wyzwaniem na dziś.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s