Passy

16. dzielnica, podobnie jak wszystkie zewnętrzne dzielnice, została włączona do Paryża w drugiej połowie XIX wieku, nie bez oporu mieszkańców . W odróżnieniu od innych przemysłowych bądź rolniczych przedmieść, dwie składające się na nią osady: Passy i Auteuil były wytwornymi podmiejskimi rezydencjami arystokracji i bogatej burżuazji. Stąd główną obawą związaną z integracją z miastem było nie tyle podniesienie kosztów utrzymania, co pauperyzacja. Jednak i dziś, po półtora wieku, „szesnastka” nie utraciła nic ze swojego wytwornego, a czasem i pretensjonalnego charakteru. Tanich mieszkań z pewnością tu nie znajdziecie!

Osada Passy miała bardzo ciekawą przeszłość. W XIII wieku osiedlili się tutaj zakonnicy, którzy wykorzystali dobrze nasłonecznione zbocza (i dziś określające siatkę ulic) do uprawy winnic. Pozostałością po tym epizodzie w historii dzielnicy jest, znajdujące się niedaleko stacji metra Passy, muzeum wina.

Drugim ważnym punktem w historii osady było odkrycie wód mineralnych w XVIII wieku. Choć wiarygodność ich działania pozostawia wiele znaków zapytania, z pewnością dobra reklama przyczyniła się do rozwoju wioski. Bogaci budowali tu swojej rezydencje, które teraz miały dodatkowy walor, biedniejsi przychodzili z miasta. Pokazując zaświadczenie od proboszcza, biedacy mogli za darmo zaczerpnąć wody. Bywali tu wielcy doby oświecenia: Benjamin Franklin, Jan Jakub Rousseau, Condorcet, Turgot, d’Alembert. Po co jechać do do odległych uzdrowisk, skoro można takie mieć niewiele ruszając się z domu? Ci, którzy mieli tu swoje wille, spraszali do nich przyjaciół, tak że w lecie życie w Passy kwitło. (Aby woda dobrze działała, polecano poranny spacer: co pięć kroków piruet – wyobraźcie sobie teraz tych poważnych panów od oświecenia podrygujących ze szklankami wody.)

W 1900 roku uzdrowisko przeszło w ręce barona Bartholdiego, który dobrodusznie postanowił otworzyć je dla wszystkich za darmo. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, wody utraciły swoje dobroczynne właściwości…

W 1803 roku właścicielem uzdrowiska był niejaki Benjamin Delessert. Postanowił nie poprzestawać na lukratywnym, ale niepewnym interesie, i na swoich włościach założył jeszcze dwie fabryki: manufakturę bawełny i wytwórnię cukru. Odkrycie metody rafinacji cukru z buraków stanowiło strategiczny punkt dla gospodarki francuskiej. Blokada angielska stawiała pod znakiem zapytania możliwości importu z kolonii cukru z trzciny cukrowej. Dzięki Delessertowi życie paryskie odzyskało na nowo słodycz. Przetwórnię odwiedził sam cesarz Napoleon i uhonorował przemysłowca krzyżem Legii Honorowej oraz tytułem barona.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s