Persona

Musée du quai Branly, które obchodzi w tym roku dziesięciolecie istnienia, jest jednym z najmłodszych w Paryżu. Powstało z inicjatywy prezydenta Jacques’a Chiraca. Początkowo chciał on wprowadzić dział sztuk prymitywnych do Luwru. Ostatecznie jednak projekt wyewoluował w kierunku założenia nowej instytucji. Nie był to jednak koniec, ale dopiero początek debaty. Co bowiem miałoby prezentować nowe muzeum? Muzeum człowieka na Tracadero protestowało nie tylko przeciw odebraniu mu części ekspozycji, ale broniło też podejścia naukowego, podczas gdy nowa instytucja za kryterium prezentacji eksponatów uznawała estetykę. Muzeum sztuki człowieka, a nie muzeum rozwoju człowieka, co miało dowartościować dziedzictwo cywilizacji spoza kręgu śródziemnomorskiego. Czy jednak sama nazwa: sztuki prymitywne nie była już wartościująca? – Oczywiście to pojęcie też stało się przedmiotem długiej debaty.

IMG_0457.JPG

Ostatecznie ekspozycja, na którą złożyły się eksponaty z zamkniętego muzeum sztuki Afryki i Oceanii, muzeum człowieka i dary ze źródeł prywatnych, prezentuje sztukę własną ludów Ameryki, Afryki, Azji Południowej, Australii i Oceanii. Na uwagę zasługuje sam projekt architektoniczny. Główna część budynku wznosi się na palach, dzięki czemu znacząca część terenu mogła zostać zaadaptowana na ogród, który bardzo ładnie wpisuje się w nabrzeże Sekwany. Poza ekspozycją stałą (dzięki pochylni oraz windom całkowicie dostępna dla osób niepełnosprawnych), salami wykładowymi i biblioteką, muzeum proponuje cykl dwóch równoległych wystaw okresowych.

IMG_0444.JPG

Rok jubileuszowy władze muzeum postanowiły uczcić otwartą do listopada wystawą „PERSONA” poświęconą personifikacji. Łączy w sobie elementy antropologii kulturowej, psychologii i cybernetyki. Cywilizacja Zachodu jak żadna inna wyznaczyła ostrą granicę między człowiekiem a materią nieożywioną. Badania antropologiczne pokazują, że w wielu kulturach status przedmiotów może być o wiele bliższy osobie. Dotyczy to nie tylko talizmanów, posążków czy przedmiotów kultycznych, ale nawet samego języka. Na przykład dla ludów Mitsogo (Gabon) harfa nie ma pudła rezonansowego, ale brzuch, kolumna jest kręgosłupem zwieńczonym głową postaci kobiecej z mitologii. Na harfie się nie gra. Harfa płacze…

Wbrew powszechnej narracji o odczarowaniu świata Zachodu, organizatorzy wystawy, z pomocą psychologii pokazują, że i u nas przetrwała potrzeba uczłowieczania świata. Choć formalnie status osoby traktujemy bardzo restrykcyjnie, w praktyce doszukujemy się cech ludzkich nie tylko u zwierząt, ale i w wytworach techniki. Całego mnóstwa przykładów takiej wyobraźni zbiorowej dostarcza literatura, kino czy przesądy.

Okazuje się, że te informacje są ciekawe nie tylko dla antropologów, ale i dla projektantów robotów i interfejsów komunikacyjnych, szukających takich cech, które sprawią, że ich systemy i maszyny będą traktowane przez użytkowników z zaufaniem. Do ciekawych wniosków w tym temacie doszedł japoński cybernetyk, Masahiro Mori, który badał reakcje emocjonalne człowieka na wygląd zewnętrzny robotów. Jak można się spodziewać, wraz ze wzrostem podobieństwa do człowieka, rośnie jego pozytywna reakcja emocjonalna, ale tylko do pewnego stopnia. Po osiągnięciu zbyt dużego podobieństwa, pojawia się strach i nieufność związana z tym, że może być trudno odróżnić człowieka od maszyny oraz że uzyska ona zbyt dużą autonomię i władzę. Ten spadek zaufania obrazowany na wykresie został nazwany „doliną niesamowitości”. Dalsze prace cybernetyka polegały na poszukiwaniu z niej wyjścia. Kluczem okazały się przedstawienia inspirowane mitologią i religiami (np. postać Buddy). Co ciekawe, reakcje, zarówno pozytywne, jak i negatywne, były potęgowane, jeśli obiekty były ruchome.

Wystawa, którą można obejrzeć jeszcze przez kilka miesięcy, jest interesującą wędrówkę przez świat amuletów, figurek, obiektów magicznych, techniki kontaktowania się ze światem duchów (prace poważnych naukowców w XIX wieku, np. ostatni wielki projekt Tomasza Edisona), robotów i współczesnych instalacji artystycznych. Opowiada o samotności człowieka szukającego siebie poza sobą, ale czy, to czego szuka, nie mówi przy okazji całkiem sporo o tym, kim on sam w sobie jest?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s