W co ja się wpakowałem?

W ostatni czwartek we Francji wydarzenie na skalę Republiki – ukazał się nowy, 36. zeszyt Asteriksa. Papirus Cezara, to druga część autorstwa nowego duetu (Jean-Yves Ferri i Didier Conrad). Ulubieńcy Francuzów tym razem będą musieli zmierzyć się z najniebezpieczniejszym, jak dotąd, przeciwnikiem – światem mediów. Czy i tym razem zwyciężą i ze spokojem będą mogli na końcu pałaszować dzika? W każdym razie, choć wszyscy zgodnie podkreślają, że trudno spodziewać się, by ktokolwiek mógł dorównać niezrównanej parze René Goscinny’ego i Alberta Uderzo, to jednak nowy tom jest lepszy od poprzedniego, co raczej dobrze wróży na przyszłość. W tym roku zatem jesień nie należy do francuskiego Nobla, który w drodze wyjątku (ale o tym ciii…) powędrował na Wschód do świetnej reportażystki i wrażliwej autorki, Swietłany Aleksijewicz, tylko do komiksu. Co biorąc pod uwagę fakt, że jesteśmy w środku jesiennych ferii szkolnych, przysłuży się budowaniu wspólnoty między pokoleniem starszych i młodszych fanów dzielnych Galów.

Tyle o Asteriksie, ale nie opuszczamy tematu komiksów, które zajmują ważne i jak najbardziej zasłużone miejsce w kulturze francuskiej. O ile w Polsce kojarzą się one z czystą rozrywką dla dzieci i młodzieży (czy aby nie wypartą przez multimedia?), o której nie mówi się w towarzystwie, podanej w wersji amerykańskiej, japońskiej lub rodzimej (słynny Henryk Jerzy Chmielewski, „papcio Chmiel” skończył w tym roku 92 lata!), o tyle we Francji (i w Belgii) adresowane są do o wiele szerszej publiki. Są i komiksy popularno-naukowe, i historyczne, i polityczne. Komiks jest równoprawnym środkiem ekspresji w debacie publicznej – jej probierzem i głosem w dyskusji.

Nic więc dziwnego, że kiedy pół roku temu nakładem wydawnictwa Seuil (wydawca m.in. Paula Ricoeura, Michela Foucaulta, Paula Celana) ukazał się komiks Carnets de thèse autorstwa Tiphaine Rivière, wywołał publiczną debatę. Autorka, zmagając się z trudnościami i absurdami studiów doktoranckich na wydziale artystycznym, aby nie zwariować i w twórczy sposób dać wyraz swoim rozterkom, założyła bloga, w którym zamieszczała kolejne odcinki przygód swojej rówieśniczki, Jeanne – doktorantki z literatury na Sorbonie.

Komiks stanowi satyrę życia uniwersyteckiego. I jak w każdej dobrej satyrze, wszystkim dostaje się po trochu. Nikt nie jest oszczędzony, choć i dla każdego znajdzie się współczucie i zrozumienie. Pod ostrzem krytyki są tu:

  • studenci, dla których doktorat jest sposobem na odwleczenie dojrzałych decyzji życiowych i poradzenie sobie z kompleksami;
  • sekretarka, która zrobi wszystko, żeby nie odebrać telefonu… no chyba, że byłaby to wymówka, żeby nie wpuścić interesanta do biura;
  • promotor, (podobno) wybitny specjalista, który do perfekcji opanował sztukę uciekania przed doktorantami;
  • profesorzy – bywalcy konferencji, powtarzający za każdym razem te same tezy, klaszczący sobie wzajemnie i rozpaczliwie broniący się przed napływem świeżej krwi do hermetycznego środowiska;
  • tematy prac, które przez substancjalizację dowolnej części mowy rosną do takiego stopnia, że nikt nie jest w stanie zrozumieć, o co w nich chodzi, poza tym, że mądrze brzmią;
  • system praktyk dydaktycznych, w ramach którego doktoranci prowadzą wykłady na nieznane sobie tematy z dziedzin pokrewnych, na jeszcze mniej znanych uniwersytetach, które jak grzyby po deszczu wyrastają na odległych przedmieściach;
  • normaliens, których wszyscy traktują jak święte krowy, wykładowcy i sekretarki płaszczą się przed nimi, ale w zasadzie nic za tym nie stoi;
  • system finansowania uczelni…
Brigitte Claude, sekretarka od 1987
Brigitte Claude, sekretarka od 1987

Jeanne po kilkukrotnym przedłużeniu studiów i jeszcze częstszej zmianie tematu ostatecznie się broni: straciła zapał do życia, chłopaka, figurę i niebezpiecznie często topi frustracje w kieliszku. W odróżnieniu od niej, autorka przerwała studia, odkrywając swoje nowe powołanie jako grafik.

Jak wspomniałem, komiks stał się pretekstem do debat w ogólnokrajowych dziennikach na temat sytuacji szkolnictwa wyższego. Szczególnie zwrócono uwagę na kwestię niedowartościowania studiów humanistycznych (tak, tak – we Francji,  w której matura zaczyna się od egzaminu z filozofii, sprawnie funkcjonują działy kulturalne i literackie w dziennikach, a pracownicy zakładów oczyszczania miasta mają darmowe wejściówki do muzeów). Na czym polega problem? Otóż do niedawna podstawowy model studiów doktoranckich opierał się na podpisaniu kontraktu ze szkołą doktorską. W ramach niego student przez 36 miesięcy otrzymywał stypendium rzędu 1600 euro miesięcznie (co najmniej). To suma, która nawet w Paryżu pozwala przeżyć na swoim. Cel był jasny: dać trzy (nie cztery) lata komfortu na pracę naukową. W drugiej kolejności przyjmowano studentów niekontraktowych, którzy musieli już samemu zadbać o finansowanie. Automatycznie taki system wyznaczał też pewne limity w dostępności do studiów trzeciego stopnia, co było skorelowane z rynkiem pracy.

bd_these

Od jakiegoś czasu, jak wszędzie w Europie, zaczęła rosnąć liczba studentów bez finansowania, a z drugiej strony drastycznie zmniejszono ilość kontraktów. Przy czym nie wszędzie i nie po równo. Generalnie, jeśli ktoś pracuje w naukach ścisłych, szczególnie w technicznych, prawie na pewno dostanie kontrakt. Natomiast dla studentów nauk humanistycznych jest to niemal nieosiągalny cel. W efekcie studia ciągną się w nieskończoność, spada ich jakość, a skoro i tak szanse na stypendium są nikłe rośnie strefa studentów niekontraktowych, bo i tak nie ma żadnej różnicy.

Do tego dochodzi jeszcze jeden bardzo niebezpieczny zabieg. Otóż dużą część kontraktów przerzucono na różnego rzędu władze lokalne, które mogą kontrakty dedykować: tzn. określają jakiej dziedziny ma dotyczyć praca badawcza. Z jednej strony sprawia to, że nauka zaczyna podlegać prawom bieżącej pragmatyki (każdy, kto choć trochę liznął historii nauki, wie, że ta droga nigdy nie była drogą rozwojową, a największe odkrycia dotyczyły dziedzin w danej epoce czysto teoretycznych i zbytecznych dla celów doraźnych). Z drugiej strony, niebezpiecznie wiąże to ideologie czy mody z pieniądzem. Podam przykład: niemal na każdej liście tematów badawczych pojawia się: poprawa warunków higieny i zdrowia, ekologia, resocjalizacja i gender studies. I jest to mnożone przez ilość różnych jednostek przyznających stypendia. A zatem jeśli piszesz cokolwiek, co wiąże się z tematyką gender, masz duże szanse na stypendium, niezależnie od porównywalności merytorycznej z Twoimi kolegami. Natomiast skomplikowana i ambitna praca z logiki (chyba, że jakoś uda się to powiązać z informatyką, tak by zaklasyfikować jako „pożyteczne dla przemysłu”) ma zerowe szanse na jakiekolwiek finansowanie.

carnetthèse1

Nie chodzi mi w tym momencie o dyskusję nad wyższością (lub słusznością) jednej dziedziny nad drugą. Wyobrażam sobie też, że zaraz pojawią się o głosy o destrukcyjnej ideologii gender. To nie ten temat. Równie dobrze, żeby zadowolić „prawą” stronę, w miejsce gender, mógłbym wstawić „o pożytecznej roli wspólnot religijnych w społeczeństwie demokratycznym”. Istota problemu tkwi w nienaturalnym i niebezpiecznym (pieniądze!) kontrolowaniu nauki przez pozanaukowe – pragmatyczne, ideologiczne i polityczne cele. Jest to ze szkodą nie tylko dla samych zainteresowanych studentów i profesorów (nędza, zależność finansowa, kredyty, fałszowanie danych, żeby mieściły się w zadanym temacie, kontra demoralizacja nad-finansowaniem), ale przede wszystkim ze szkodą dla rozwoju samej nauki, która nie toleruje innych, ponad swoje, praw i ograniczeń.

Na tym koniec, co by nie popadać w czarną rozpacz. Autorka komiksu znalazła sposób na poradzenie sobie z doktoranckimi frustracjami obśmiewając je. Mnie pozostaje liczyć, że w dużej mierze historia Jeanne jest przerysowana (nie rozpiję się, nie roztyję i nie rzuci mnie żaden chłopak (uff, to ostatnie przynajmniej mi nie grozi) ). Rysować w prawdzie nie umiem, ale humor pozostaje. No i Paryż, po którym bez końca można spacerować i wszelkie frustracje wychodzić.

these-1

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s