Ano, wróciłem!

Wszystkich mniej lub bardziej zaniepokojonych uspokajam: żyję, mam się dobrze, jestem z powrotem w Paryżu. A skoro październik dochodzi już do połowy, najwyższy czas na powakacyjne wznowienie bloga. Czego możecie się spodziewać w nowym sezonie? Postanowiłem spisać to, przede wszystkim dla siebie, jako punkt do mobilizacji. A zatem czeka nas:

  • Ciąg dalszy spacerów po Paryżu. Po zeszłym roku mam dużo niewykorzystanych materiałów, a do tego co i rusz odkrywam nowe dzielnice. Poza tymi bardziej znanymi szlakami, będę chciał wybrać się w kilkumiesięczną podróż po tzw. wioskach Paryża, czyli dawnych przedmieściach, które pod koniec XIX wieku, w momencie ostatecznego poszerzenia granic Paryża (od tej pory te granice już się nie zmieniają) zostały włączone do w obręb miasta.
  • Mini-recenzje ze spektakli i koncertów, z których jedna już w najbliższych dniach.
  • Opowieść o ulubionym królu Francuzów, a w Polsce mało znanym, Henryku IV – w czterech ćwierciach.
  • Cudzoziemcy, którzy stworzyli Paryż, jaki kochamy.
  • Subiektywny przewodnik po Luwrze, rozpisany na pół roku.
  • Parę zagubionych kartek z wakacji.
  • Co jakiś czas dłuższe teksty do przemyślenia.

Poza tym, wykorzystując sprawdzone medium, zapraszam na mojego twittera, gdzie będę starał się wyłowić 140  znaków z porannego kazania (w tygodniu ok. 9, w weekendy nieco później):

Przy okazji bardzo dziękuję za wszelkie słowa wsparcia i zachęty. Zainteresowanie zdecydowanie przerosło moje oczekiwania. Jest też jakimś wyrzutem sumienia, gdy nie mogę znaleźć czasu na pisanie. Taki już jednak los zapisków na marginesie, że muszą oddać pierwszeństwo sprawom odeń ważniejszym. Po części ta nieregularność spowodowana jest też dość wysokimi standardami, jakie sobie stawiam: zarówno od strony treści, stylistyki, jak i grafiki. Może to perfekcjonizm, mam jednak poczucie, że wobec zalewającego nas potopu tandety i miernoty w mediach (niestety i starych, i nowych), warto oprzeć się dyktaturze szybkości i ilości, i zostawić choć tyle miejsca na niepoprawny upór cyzelowania. Żeby pogodzić jednak oczekiwania z możliwościami, wpadłem na pomysł wpuszczania krótszych tekstów, impresji, mini-recenzji… Nie jestem pewien, czy to moja forma. Czas pokaże.

Tyle na dziś. Do przeczytania!

2 uwagi do wpisu “Ano, wróciłem!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s