Na skraju nowego świata

W chwili, gdy czytasz te słowa, jeśli wszystko dobrze poszło, powinienem już jakiś czas temu opuścić Zamorę. Zgodnie z obietnicą wracam jednak na chwilę do Salamanki, bo wciąż jestem winien parę słów o naszym klasztorze.

Pierwsza rzecz, o której chciałbym wspomnieć, to doświadczenie międzynarodowości. Owszem, jak kiedyś wyliczyłem, paryski Saint Jacques zasiedlają bracia dziesięciu, z grubsza, narodowości. Wszyscy jednak, nawet jeśli nie pochodzą z Europy, to od lat zdążyli się już zeuropeizować. Salamanka, jako miasto uniwersyteckie, przyjmuje braci z Ameryki Południowej i Afryki na kilka lat studiów. Jest więc Abrahan z Meksyku, Jhonny z Boliwii, Benjamín z Nigerii, Juan José z Dominikany i Laercio z Brazylii. Są też przejazdem bracia z innych krajów.

DSC_0315

Dla mnie to spotkanie było i jest momentem radości, ciekawości, ale też pewnego zawstydzenia. Nagle okazuje się, że niekoniecznie kojarzę, w którym miejscu leży dany kraj, kto jest jego sąsiadem. Czy to raczej góry? Czy to równik? Nad oceanem? Coś ważnego z historii? Od jakiegoś czasu zatem intensywnie studiuję mapę i ciągle mam nieodparte wrażenie, że od czasów lekcji geografii przybyło tych krajów jak grzybów po deszczu. Szczególnie w okolicach równikowych.

Pewnie to pobożne życzenia laika w dziedzinie dydaktyki geografii, ale dużo bym dał, żeby zamiast (przepraszam!) bezsensownego wkuwania zdezaktualizowanych tabelek światowych producentów stali i buraków, ktoś opowiedział mi przynajmniej podstawowe informacje o każdym z tych krajów. Owszem, wyuczyłem się i zaliczyłem litanię stolic, rzek, mórz i prądów morskich. Równie dobrze mógłbym uczyć się losowych imion cesarzy z dynastii chińskich. Większość z nich nic mi nie mówi. Obśmiewamy ignorancję Amerykanów, ale mało kto z nas łaskawie wychyli czubek nosa z dobrze oswojonego europejskiego podwórka. Nie jestem zwolennikiem postkolonialnego dyskursu, ale kłuje mnie pewna nonszalancja podziału na te ważne i mniej ważne kraje.

DSC_0329

Wróćmy jednak do Salamanki. Wróćmy, aby zaraz z niej wypłynąć na nowo. Jeśli bowiem wspomniałem o braciach zza oceanu, to jest to jak najbardziej wierne historii naszego klasztoru. Można powiedzieć, że dwa najważniejsze wydarzenia wielkich odkryć geograficznych i kolonizacji bezpośrednio są z nim związane. Pierwsze miało skutek prawie natychmiastowy, drugie na wypełnienie potrzebowało kilka wieków.

To do Salamanki przybył Krzysztof Kolumb, aby szukać poparcia dla projektu podróży morskiej do Indii. Najpierw jego projekt dyskutowano na uniwersytecie – bez skutku. Wówczas udał się do klasztoru dominikanów (mieszkał w nim do 1486-87 roku). Bracia długie dni dysputowali na ten temat w kapitularzu, w końcu przyznali rację Kolumbowi. A że dominikanie byli kierownikami duchowymi i doradcami na dworze Izabeli Kastylijskiej (rezydującej wówczas w Salamance), szepnęli jej słówko. Ciąg dalszy tej historii znamy.

DSC_0017

Jest też w klasztorze bardzo ciekawy detal związany z 1492 rokiem. Jak dobrze (?) pamiętamy z lekcji historii, preludium do wyprawy Kolumba było zakończenie rekonkwisty, czyli zdobycie Granady (przez jakiś czas wojna z arabami stanowiła skuteczną wymówkę dla planów podróżnika). Jedna z najstarszych zachowanych sal w klasztorze, w której zresztą gościł Kolumb, powstała w tym czasie. W podstawie łuków, na których opiera się sklepienie, wyrzeźbiono granaty (Granada znaczy tyle co granat), wszystkie zamknięte z wyjątkiem ostatniej pary. Gdy rzeźbiarz do niej doszedł, arabskie miasto padło, więc, aby to upamiętnić, wyrzeźbił otwarte owoce.

DSC_0333

Drugie ważne wydarzenie rozciąga się na kolejne półwiecze. Chodzi o słynną „szkołę z Salamanki” założoną przez Francisco de Vitoria. Wśród wielu ważnych osiągnięć znajduje się pierwsze opracowanie koncepcji praw człowieka. Pretekstem stała się kwestia praw rdzennych mieszkańców Ameryki. Jak wspomniałem, na realizację postulatów de Vitorii i braci trzeba było czekać wiele wieków. Dlatego może tak niezwykłe (i przemilczane!) wydaje nam się, że ktoś stworzył koncepcję praw człowieka w XVI wieku, pięćset lat przed ONZ-em. Jedna z naszych nauczycielek była ostatnio ze znajomymi w klasztorze i, czytając wypisane na murach fragmenty z Vitorii, nie była w stanie uwierzyć, że nie jest to tekst współczesny (co dopiero, że katolicki!).

DSC_0330

Dominikanie przybyli do Salamanki w pierwszych latach istnienia zakonu i związali się z nowo powstałym uniwersytetem. Obecny, imponujący klasztor i kościół powstał na przełomie XV i XVI wieku, dzięki funduszom królów katolickich. Zdumiewają przepychem i kunsztem krużganki i sklepienie kościoła. To tutaj przychodziła do spowiedzi Teresa z Ávila, choć za jej czasów kościół nie był jeszcze ukończony. W miejscu transeptu była drewniana przegroda. Zachował się za to konfesjonał, w którym się spowiadała.

DSC_0320

Na koniec to, od czego z reguły każdy zaczyna wizytę w klasztorze, czyli niesamowita fasada kościoła w stylu plateresco. Nazwa odnosi się do nurtu we wczesnym renesansie i związana jest ze złotnikiem (czy raczej: srebrnikiem). Nie chodzi jednak o budulec, ale manierę kunsztownego zdobnictwa, detalu. Każda szpara jest czymś wypełniona. Przybyłych witają święci dominikańscy, wśród których św. Jacek, apostołowie, doktorzy Kościoła i oczywiście patron klasztoru i kościoła, św. Szczepan.

DSC_0019

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s