Nowe otwarcie

Po kilkutygodniowej przerwie zaczynam na nowo. Dlaczego przerwałem? Po części był to element przeżycia Wielkiego Postu, a po części potrzeba ducha, by dać odpocząć słowom. Dzieje się bardzo wiele, jeszcze więcej – myśli, których za nic nie chciałbym zbezcześcić powierzchownością.

Skoro nowe otwarcie, to winien jestem chociaż krótki bilans ostatnich tygodni. Część z tego, co poniżej, znajdzie swoje rozwinięcie za jakiś czas. Część będzie musiała poczekać. A część być może zaniknie w ciszy myśli niedomyślanych.

Pozwólcie, że to podsumowanie przyjmie formę dość swobodnej listy, bez hierarchii i priorytetów, choć nie na pudełku od zapałek.

A zatem:

  • Zdecydowanie przyszła wiosna. Czy może nie lato? Dziś po południu termometr wskazał 26 stopni Celsjusza w cieniu. I choć to dla nas też jakaś nowość, to jednak ostatnie tygodnie upłynęły raczej ciepło (w granicach kilkunastu stopni). Grunt, że w ciągu ostatniego tygodnia cały Paryż przebrał się na zielono.
  • Moje pracy przybyło dobre 60 stron. Do końca droga wprawdzie nieco dłuższa, niż przypuszczałem, ale biorąc pod uwagę, że to nie wszystko, co dotąd napisałem, bliżej już do końca niż początku. Wciąż więc liczę na obronę w maju. Co każe coraz poważniej zabrać się za znalezienie i „przypieczętowanie” opiekuna doktoratu.
  • Dwóch braci z naszej wspólnoty zmarło. W ciągu 24 godzin. Ponoć śmierć po 85 nie powinna nikogo dziwić, ale przynajmniej w jednym przypadku to było zaskoczenie. Przybijające. Akurat na Wielki Tydzień.
  • Doświadczenie spowiedzi wielkopostnej w liceum katolickim i towarzyszenia katechumenom, o czym nieco więcej w majowym „W drodze”.
  • Dużo dobrych wiadomości od przyjaciół, którzy się pobierają, spodziewają dzieci, odnoszą kolejne sukcesy. I nie mniej od tych, którzy się zmagają, gubią, szukają. Generalnie sporo rozmów, maili, spotkań – łatwych, trudnych, radosnych, bolesnych. Ale zdaje się, że z tego generalnie składa się życie, więc nic w tym szczególnego.
  • Kilka wizyt, które były pretekstem do oprowadzania po Paryża. W tym jedna wycieczka-gigant, w czasie której w 2 dni zrobiliśmy tygodniowy program zwiedzania miasta. Przy tej okazji zauważam, jak powoli zaczynam automatycznie wchodzić w dobrze wydeptane ślady, ale zapewniam, że z każdym gościem wybieram dla nas coś nowego, specjalnego, gdzie sam jeszcze nie byłem.
  • Przepiękne spotkanie z Trzecim Zakonem w Łodzi. To słowa naprawdę „wymiękają”.
  • 2 ciekawe spektakle w Operze. O jednym z nich na pewno kilka słów w najbliższym czasie.
  • Coś jeszcze, ale zapomniałem, co.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s