Apostoł

Ostatni tydzień był dość intensywny – i w klasztorze, i na uczelni. Zajęcia rozkręciły się już pełną parą, do tego najwyższy czas, by zacząć zbierać materiały do prac semestralnych i pracy końcowej. Trochę też biurokratycznego biegu przez płotki, ale jak obiecałem, ten wątek biorę w szeroki (oj szeroki!) nawias.

Kilka dni temu poszliśmy z braćmi do kina na najnowszy film Cheyenne Carron, Apostoł. Bohaterem jest młody muzułmanin, mieszkający w niewielkim mieście gdzieś we Francji. Razem z bratem przygotowuje się, aby zostać imamem – tak jak ich wuj. Za sprawą kilku przypadkowych, nic nieznaczących zdarzeń, postanowi przyjąć chrzest.

Reżyserka ma obecnie 38 lat i jest to już jej 5 film pełnometrażowy. Nakręciła go wbrew wszystkim. Sama pozyskiwała środki, a kiedy w pewnym momencie natrafiła na opór urzędniczy, „sfałszowała” dokumentację filmu, pisząc w podaniach, że chodzi o lekką komedię romantyczną. Trudności zniknęły jak ręką odjął! Na szczeście nie jest to jedna z tysiąca komedii romantycznych, a kino ambitne w najlepszym wydaniu. Oszczędne w środkach, kręcone „z ręki”. Niezwykle poruszające. I kontrowersyjne, choć w dobrym tego słowa znaczeniu.

Nie jest to na pewno traktat o wyższości jednej religii nad drugą. Nie jest to też obrazek hagiograficzny, choć autorka w wywiadach przyznaje, że to jej hołd złożony konwertytom z islamu. W jednej ze scen potajemnie spotykający się neofici oglądają zdjęcia współczesnych męczenników, zamordowanych przez ich braci. Nie przez obcych – przez swoich. Oglądane z tej perspektywy, męczeństwo zyskuje zupełnie nowy, tragiczny rys.

Właśnie braterstwo jest jednym z głównych wątków tej historii. Jak wspomniałem, nie chodzi tu o rozważania teoretyczne, jakąś teologię porównawczą – ale o konkretnych ludzi. Co w praktyce oznacza dla muzułmanina przejście na chrześcijaństwo? – Zaparcie się bliskich, samotność, przemoc… Autorka jednak nie oskarża. (Z resztą kwestia oskarżenia i odwetu stanowi osobny wątek filmu). Daleka jest od prostej odpowiedzi: barbarzyństwo. Mimo że sceny agresji, choć nie pokazane wprost, są dobitne. Zanim jednak padnie odpowiedź, zostajemy zaproszeni do domu Akima. Poznajemy jego rodzinę: troskliwą matkę, spokojnego ojca (emigranta z Algierii), impulsywnego brata, pogodną siostrę. Rodzinę o bardzo tradycyjnych więziach. W której dzieci mieszkają z rodzicami do założenia własnej rodziny. Gdzie wszyscy są od wszystkich o wiele bardziej zależni, niż jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Tę rodzinę, która jako pierwsza musi odpowiedzieć na pytanie, co oznacza dla niej apostazja syna. Czy oznacza koniec dla rodziny?

Dlaczego Akim się nawraca? – Film daje kilka odpowiedzi, na różnych poziomach. Pierwszą dostarczają pierwsze sekundy filmu, jeszcze zanim poznamy bohatera. Nieznana kobieta ginie uduszona w domu przez nieznanego człowieka. Tyle. Później dowiemy się, że była siostrą miejscowego proboszcza. Że napastnik był synem jej sąsiadów. Że w końcu ksiądz postanawia pozostać na miejscu, żeby rodzinie mordercy łatwiej było znieść ciężar zbrodni. Świadectwo księdza, ale wcześniej ofiara siostry.

Druga odpowiedź: Akim zostaje zaproszony na chrzest dziecka niedawno poznanego kolegi, który, nawiasem mówiąc, za bardzo wiarą się nie przejmuje, a sakrament traktuje jako część tradycji. Muzułmanin wchodzi po raz pierwszy do kościoła, po raz pierwszy słyszy Ewangelię i, zdaje się, że o wiele więcej rozumie z chrztu, niż jego znajomi, znudzeni katolicy. To, czego jest świadkiem, nie może go pozostawić obojętnym.

Trzecia odpowiedź: ulotka ze chrztu z fragmentami Ewangelii, Pismo Święte, które pożycza mu proboszcz, audycje radiowe. Akim łapczywie chwyta każde usłyszane słowo Ewangelii. Część nie jest dla niego nowością. Zna to ze swojej religii. Jednak wciąż spod znanego przebija się nowe. Na początku wydaje się szaleństwem, bluźnierstwem, bezczelnością. Potem Akim zaczyna rozumieć ich konsekwencje. Zadaje wujowi pytania, szuka odpowiedzi w swojej religii. I nie znajduje.

Odpowiedź czwarta, a w zasadzie kolejne pytanie: co było taką nowością dla ortodoksyjnego muzułmanina? Przede wszystkim dwie rzeczy: prawda o Bogu, który zbawia; nie karze, ale kocha i angażuje się w odkupienie człowieka; oraz przykazanie miłości bliźniego – wbrew i ponad wszelkimi granicami.

Napisałem parę linijek wcześniej, że film nie jest apologią chrześcijaństwa. Nawróceniu Akima nie towarzyszy atmosfera triumfalizmu. Bardziej niż do satysfakcji („jeszcze jeden więcej”, „znowu wygraliśmy”) prowadzi do pytań o stan mojej wiary: Czy znam jej wartość? Jaką cenę zań płacę? Co to znaczy, że Chrystus jest Zbawcą? Czy już tak się do tego przyzwyczaiłem, wymieniam po przecinku, że nawet nie zastanawiam się, jak nieprawdopodobne, niezwykłe konsekwencje z tego wynikają? Jak traktuję słowa Pisma Świętego? Czy, podobnie, nie przyzwyczaiłem się zbytnio do nich? Nie spowszedniały mi? Czy mają jeszcze szansę mnie nawrócić, czy też traktuję je bardziej jako teorię – ładną, szlachetną, ale teorię? W końcu sakramenty: co moje przeżywanie chrztu, w którym uczestniczę, mówi o mojej wierze? Czy byłoby wstanie kogokolwiek nawrócić? Na koniec wielka nieodrobiona lekcja z przykazania miłości.

Wciąż staram się zebrać myśli po obejrzeniu filmu. Stąd pewien chaos w moich notatkach. Pewnie jeszcze nie raz do niego wrócę. Za bardzo nie liczę na to, że trafi do Polski. Z resztą i tu nie było łatwo. W Paryżu są tylko 2 kina, w których można go obejrzeć. Właściciele bali się reakcji muzułmanów. Ciekawe – zwłaszcza, że film jest bardzo dobry pod względem artystycznym i uczciwy w stosunku do islamu. Aktorami byli zresztą praktykujący muzułmanie.

Na koniec polecam uwadze nazwisko reżyserki, Cheyenne Carron. Jak dotąd żaden z jej filmów nie był wyświetlany w Polsce. A szkoda. W tym roku, na Wielkanoc przyjęła chrzest. W katechumenacie spotkała też muzułmanów, z których historii utkała najnowszy film. A może, tak nieśmiało się zastanawiam, ktoś z moich Czytelników ma możliwości by sprowadzić do kraju Apostoła? Warto. Zresztą zobaczcie sami:

Jedna uwaga do wpisu “Apostoł

  1. Film ukaże się w Polsce na DVD w maju tego roku – jesteśmy w trakcie robienia wersji polskiej. Czy możemy liczyć na pomoc w dobrym przetłumaczeniu kilku trudniejszych miejsc? (Zwłaszcza tych arabskich, Koran itp.)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s