U świętego Jakuba

Bracia założyli go rok po przybyciu do Paryża, w 1218 roku, przy znajdującym się na obrzeżu miasta kościele św. Jakuba. Wcześnie mieścił się tam hotel dla pielgrzymów. Właściwiej zatem powiedzieć, że bracia, tak jak ja teraz, zostali przyjęci przez św. Jakuba. (To może dziwnie zabrzmieć, ale w czasie tegorocznego camino zupełnie nie skojarzyłem ze sobą tych dwóch faktów.) Dość szybko też dominikanów zaczęto nazywać „jakobinami”. Jakby nie patrzeć patron pielgrzymów w sam raz pasował dla wędrownych kaznodziejów.

Ten pierwszy klasztor zmiotła z mapy Paryża rewolucja francuska. Ale to nie w nim, jak się nieraz powtarza, spotykał się niesławny klub jakobinów, tylko w drugim klasztorze, Zwiastowania Pańskiego, który jako budynek przetrwał nieco dłużej, ale po upadku jakobinów również został zrównany z ziemią. Obecnie mieści się w nim kuria Prowincji Francji.

W 1848 dominikanie wrócili do Paryża, a od 1867 mieszkali przy rue Jean-de-Beauvais, ale to też nie jest dzisiejszy klasztor. Dwukrotnie jeszcze byli bowiem  ze swojej siedziby wypędzani, rozpraszani, aż w końcu, by nadmiernie nie komplikować tej historii, w 1938 wprowadzili się do budynku przy ulicy Glacière. Tu mieszkają do dziś, choć budynek został na nowo zbudowany w latach 1965-68, według projektu Josepha Belmonta.

Klasztor w swej formie jest niesłychanie prosty. Na szczęście dzięki niektórym detalom i późniejszym przeróbkom, nie wionie już chłodem funkcjonalistycznej maszyny do mieszkania. Jego założenie jest ciekawe, choć dla wielu kontrowersyjne. Główny budynek ma klasyczną formę czterech skrzydeł okalających „krużganki”, tyle że wznoszą się one na 6 kondygnacji, a na dole zamiast wirydarza jest główna kaplica. Na dachu znajduje się ogród (niezwykle przyjemne miejsce!), a przez znajdujące się tam okna wpada do środka światło dzienne (wspomagane nieraz reflektorami). Idea była taka, aby i dosłownie, i w przenośni – modlitwa stanowiła centrum życia klasztoru.

Cóż w tym kontrowersyjnego? Otóż, na jednym boku znajdują się galerie, może się więc zdarzyć, że w czasie mszy czy liturgii godzin, na jednym z pięter będzie przemykał do łazienki któryś z braci. Brzmi to gorzej niż jest w rzeczywistości, bo w praktyce te galerie widać tylko z miejsca celebransa (a więc dotyczy to jednej osoby i to tylko w samo południe, więc nawet w warunkach francuskich, długo po porannej kąpieli). Poza tym gdzie niby miałby się ktoś wpatrywać w czasie liturgii…?

3 uwagi do wpisu “U świętego Jakuba

  1. Ogród na dachu musi być genialny! 🙂

    PS Ojcze jesteś w stanie zrobić tak, żeby można się było zapisać na powiadomienia o nowych postach na maila, tak jak ma Marta J.? Łatwiej byłoby czytać Cię na bieżąco 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s