Dom

Dojechaliśmy! Wczorajszy wieczór i noc jeszcze na walizkach i pudłach, ale dziś rano po mszy, śniadaniu i wyprawieniu Michała w drogę powrotną, zabrałem się za mój dobytek.

Nie znoszę rozpakowywania się. Przez ostatnie 2 lata średnio 60% roku spędzałem w podróży. W ten sposób doprowadziłem do perfekcji sztukę szybkiego pakowania się. Za to z powrotami zawsze było gorzej. Tak jakby nierozpakowana jeszcze walizka przedłużała jeszcze choć trochę stan podróży: czy to tych służbowych, czy wakacyjnych.

Tym razem wiedziałem jednak, że to pakowania będzie słabym punktem. I nie bez powodu rozplanowałem je na cały miesiąc. Żeby na spokojnie przejrzeć rzeczy: zapakować tylko te potrzebne, a pozostałe rozdysponować lub na przekór sentymentom wyrzucić. Powoli, pomału udało się – choć istotnie pracowałem do ostatniej chwili.

Rozpakowanie się zajęło zdecydowanie mniej czasu. Teraz jestem już u siebie. Zadomawiam się. Ale jak? Całkiem nieźle to wygląda? Nie?

3 uwagi do wpisu “Dom

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s